Dlaczego gospodarka i giełda wydają się jednocześnie silne, słabe i zepsute

  • Nastroje konsumentów pogarszają się pomimo dobrych danych o zatrudnieniu, kontrolowanej inflacji i szczytów rynkowych.
  • Ryzyko geopolityczne słabnie, a niższe ceny ropy naftowej napędzają rajd na giełdzie.
  • Termin wprowadzenia ceł 9 lipca może ponownie rozpalić inflację i zmusić Fed do opóźnienia oczekiwanych obniżek stóp.

Jeśli nie wiesz, co dzieje się obecnie z gospodarką, nie jesteś sam. Z jednej strony bezrobocie jest niskie, akcje są bliskie rekordowego poziomu, a inflacja się ochładza.

Z drugiej strony, zaufanie konsumentów spada, Fed utknął w martwym punkcie, a wszyscy wciąż mówią o cłach.

Niektóre liczby mówią jedno. Sentyment mówi co innego. Rynki zdają się tym nie przejmować, dopóki nagle tego nie robią, a potem znowu tego nie robią.

To nie jest tylko hałas. Jest to wynik działania sprzecznych sił jednocześnie.

Tworzą środowisko, które wydaje się stabilne na papierze, ale niepewne w praktyce. Oto, co naprawdę się dzieje i czego inwestorzy powinni się spodziewać w następnej kolejności.

Co mówią liczby, a czego nie mówią

Zacznij od twardych danych. Gospodarka USA dodała w maju 139 000 miejsc pracy.

Bezrobocie wynosi 4,2%, co jest niską wartością w porównaniu z historycznymi standardami. Płace wciąż rosną o 3,9% rok do roku.

Rynek akcji jest bliski rekordowych poziomów, a S&P 500 i Nasdaq są w tym roku na plusie. To nie są wskaźniki recesji.

Ale teraz spójrz na to, jak czują się ludzie. Zaufanie konsumentów spadło w czerwcu do 93 punktów, jak podaje The Conference Board.

To spadek o 5,4 punktu procentowego w stosunku do maja i najniższy w tym roku.

Jeszcze gorszy jest indeks mierzący oczekiwania na najbliższe pół roku. Spadł on o 4,6 punktu, przy czym mniej osób spodziewa się lepszych warunków biznesowych lub perspektyw zatrudnienia.

To rozłączenie jest miejscem, w którym zaczyna się zamieszanie. Zachowania gospodarcze zwykle podążają za sentymentem.

Ale w tej chwili ludzie mówią, że są niespokojni. Niepokój o miejsca pracy, stopy procentowe i globalne ryzyko, podczas gdy nadal wydaje pieniądze i pracuje.

Ekonomiści nazywają to "wibecezją". Dane wyglądają dobrze. Nastrój tego nie robi.

Dlaczego cła znów są na radarze

W kwietniu prezydent Donald Trump wstrzymał większość nowych ceł na 90 dni, z wyjątkiem tych nałożonych na Chiny. To okno kończy się 9 lipca.

Rynki w dużej mierze zignorowały to w tamtym czasie, ponieważ napięcia geopolityczne z Iranem znalazły się w centrum uwagi. Ale inwestorzy teraz ponownie zwracają uwagę na handel. I nie bez powodu.

Analitycy Morgan Stanley twierdzą, że wpływ ceł na inflację ma tendencję do pojawiania się z dwu- lub trzymiesięcznym opóźnieniem.

Tak więc, chociaż dane o CPI w maju wyglądały słabo, może to nie potrwać długo. Pod koniec lata ceny importowanych towarów mogą ponownie wzrosnąć.

Utrudniłoby to Fedowi uzasadnienie obniżki stóp procentowych, czego wielu na rynku wciąż oczekuje.

Trump zasygnalizował, że chce nadal forsować to, co nazywa "wzajemnymi cłami" na kraje, które jego zdaniem obciążają amerykański eksport.

Problem polega na tym, że strategia komplikuje sytuację firm, podnosi koszty nakładów i wprowadza niepewność do globalnych łańcuchów dostaw.

Jeśli taryfy zostaną zniesione w lipcu, firmy mogą przerzucić te koszty na konsumentów. Inflacja może powrócić w momencie, gdy Fed przygotowuje się do ewentualnej obniżki stóp.

Dlatego data 9 lipca ma większe znaczenie, niż obecnie przyznają rynki.

Fed utknął w martwym punkcie i wszyscy o tym wiedzą

Rezerwa Federalna ma problem z wiarygodnością. Nie dlatego, że jest złe, ale dlatego, że jest ograniczone.

Prezes Jerome Powell powiedział, że Fed nie obniży stóp, dopóki nie będzie bardziej pewien, że inflacja jest pod kontrolą. Jednak wraz z utrzymującymi się cłami i spowolnieniem wzrostu rośnie presja na działanie.

Indeks zaufania gospodarczego Gallupa pozostaje na ujemnym poziomie, na poziomie -14 w czerwcu. To nieznaczny wzrost w porównaniu z majem, ale nadal niski. Sześćdziesiąt procent Amerykanów twierdzi, że sytuacja gospodarcza się pogarsza.

Większość urzędników Fed nadal trzyma się postawy wyczekującej, ale niektórzy naciskają na działania w lipcu.

W sierpniu nie odbędzie się żadne posiedzenie Fed. To sprawia, że kolejna decyzja staje się pilna.

Problem polega na tym, że Fed nie kontroluje taryf. Reaguje na ich działanie. Jeśli inflacja wzrośnie jeszcze tego lata z powodu polityki handlowej, obniżki stóp procentowych mogą się opóźnić.

Jeśli jednak wydatki konsumpcyjne najpierw spowolnią, Fed i tak może być zmuszony do ich cięcia.

Zespół Powella radzi sobie obecnie jednocześnie z obawami o inflację i recesję. To rzadkie i niewygodne miejsce.

Czy geopolityka nie wchodzi teraz w grę?

Nie do końca. Ale na razie to wyblakło. Na początku tego miesiąca USA i Iran zgodziły się wstrzymać dalszą eskalację po krótkiej wymianie wojskowej.

Zawieszenie broni spowodowało spadek cen ropy o prawie 6% w ciągu jednego tygodnia, łagodząc obawy o zakłócenia w globalnych dostawach.

Niższe ceny ropy naftowej przyczyniły się do krótkiego rajdu na rynku. Presja inflacyjna napędzana energią osłabła.

Ale Bliski Wschód nie jest w pełni ustabilizowany. Nie jest nim również stosunki handlowe między USA a Chinami. Tajwan pozostaje punktem zapalnym.

Unia Europejska zasugerowała wprowadzenie własnych ceł odwetowych, jeśli Trump będzie dalej rozszerzał swoją strategię. W takim środowisku zmienność może szybko powrócić.

Rynki stawiają na pokój. Jeśli jednak pojawi się kolejny punkt zapalny, na przykład w Azji, na Ukrainie, a nawet w kraju, zaufanie inwestorów może się ponownie zmienić.

Geopolityka nie napędza dziś rynku, dlatego reakcja na ostatnie wydarzenia była stonowana. Ale zmartwienia nie zniknęły.

Zaufanie konsumentów prawdopodobnie spadnie jeszcze bardziej w czerwcu, ponieważ jest to wskaźnik opóźniony.

Co dalej? Scenariusze i sygnały, na które należy zwrócić uwagę

Najważniejsza data przed nami to 9 lipca. To właśnie wtedy Biały Dom musi zdecydować, czy przedłużyć pauzę w stosowaniu ceł, czy wznowić strategię wojny handlowej.

Przedłużenie pauzy może uspokoić obawy o inflację i dać Fedowi więcej miejsca do obniżenia stóp procentowych w lipcu lub wrześniu.

Ponowna eskalacja prawdopodobnie popchnęłaby inflację z powrotem w górę i zmusiłaby Fed do pozostania na miejscu.

Kolejnym kluczowym sygnałem są zachowania konsumentów. Jak dotąd konsumenci mówią, że się martwią, ale nadal wydają pieniądze.

Jeśli sprzedaż detaliczna i zakupy samochodów gwałtownie spadną w lipcu i sierpniu, może to być moment, w którym nastroje w końcu doganiają rzeczywistość.

Uważnie obserwuj również kolejny raport CPI. Jeśli presja cenowa wzrośnie, zwłaszcza w kategoriach towarów związanych z handlem, potwierdzi to tezę Morgan Stanley o opóźnionej inflacji wynikającej z ceł.

To skomplikowałoby ścieżkę Fed i zwiększyłoby zmienność rynku w III kwartale.

Istnieje również ryzyko polityczne. Poparcie dla Trumpa wynosiło 40% przed atakami na Iran; najniższy w jego drugiej kadencji. Ponieważ wielu Amerykanów nie aprobuje działań Trumpa, liczba ta może spaść jeszcze bardziej.

Wojny handlowe, które szkodzą cenom i zaufaniu, mogą mieć jeszcze większe znaczenie.

Ale administracja może również postrzegać je jako konieczne, aby wzmocnić poparcie wśród wyborców z państw uprzemysłowionych przed wyborami połówkowymi w 2026 roku.

Jeśli cła zostaną wznowione w lipcu, inflacja wzrośnie w sierpniu, a Fed będzie wahał się, czy obniżyć je we wrześniu, rynki mogą wycofać się z obecnych maksimów.

Jeśli jednak cła pozostaną wstrzymane, inflacja utrzyma się na stałym poziomie, a Fed dokona lipcowej obniżki, szerszy rajd może być kontynuowany do jesieni.

Tak czy inaczej, przejrzystość nie będzie pochodzić z samych danych. Będzie to zależało od polityki i czasu. W tej chwili mamy niewiele z jednego i drugiego.

Dlatego wszystko wydaje się zagmatwane.