Gospodarka Argentyny nie załamała się. Ryknął z powrotem do życia

  • Argentyna odnotowała wzrost PKB o 7,6% w II kwartale 2025 r., najmocniejszy od prawie 20 lat.
  • Miesięczna inflacja spadła do 1,5 proc. z 25,5 proc. sześć miesięcy wcześniej.
  • Zarówno ubóstwo, jak i wydatki konsumpcyjne poprawiają się, wbrew wczesnym ostrzeżeniom.

Jeszcze półtora roku temu gospodarka Argentyny wyglądała tak, jakby zmierzała ku dziesiątemu bankructwu.

Inflacja wymknęła się spod kontroli. Peso imploduwało. Prawie połowa ludności żyła w ubóstwie.

Eksperci ostrzegali, że wybór na prezydenta uzbrojonego w piłę mechaniczną libertariańskiego outsidera zepchnie kraj na skraj przepaści.

Zamiast tego stało się coś nie do pomyślenia: gospodarka Argentyny znów zaczęła działać.

Co się zmieniło, gdy wszystko miało się zepsuć?

Kiedy Javier Milei objął urząd w grudniu 2023 r., odziedziczył kraj w stanie swobodnego upadku. Inflacja wynosiła wówczas 211%.

Deficyt budżetowy przekroczył 4% PKB. Wydatki publiczne wymknęły się spod kontroli w ciągu lat rządów peronistów. Argentyna stała się prawie niezdatna do inwestowania.

Ale Milei działał szybko. W ciągu kilku miesięcy obciął wydatki publiczne o 31%.

Transfery do prowincji zostały obcięte. Zniesiono państwowe subsydia na energetykę i transport. Emerytury, płace w sektorze publicznym i etaty w służbie cywilnej zostały zredukowane.

W rezultacie Argentyna po raz pierwszy od ponad dekady odnotowała nadwyżkę fiskalną w pierwszym kwartale 2024 r.

Gwałtownie spadła również inflacja. Miesięczny wzrost cen spadł z 25,5 proc. w grudniu do 1,5 proc. w maju 2025 r., co jest najniższym poziomem od pięciu lat.

Po raz pierwszy od 17 lat spadły nawet ceny hurtowe.

To nie jest tylko historia stabilizacji. To prawdziwa, niezaprzeczalna zmiana.

A co z kosztami społecznymi?

Początkowa korekta miała swoje konsekwencje. Ubóstwo wzrosło z 42% do 53% w ciągu pierwszych sześciu miesięcy życia Milei. Załamały się płace. W Buenos Aires wybuchły protesty i strajki.

Krytycy twierdzili, że rząd transferuje bogactwo od biednych do elity. Ale pod koniec 2024 roku dane zaczęły poruszać się w drugą stronę.

W drugiej połowie 2024 r. ubóstwo spadło do 38%. Według UNICEF-u 1,7 miliona dzieci zostało wyciągniętych z ubóstwa.

Wydatki konsumpcyjne wzrosły o 11,6% w pierwszym kwartale 2025 roku. MFW zrewidował w górę swoją prognozę wzrostu.

Konsumpcja prywatna rośnie pomimo zaostrzenia polityki pieniężnej. Klasa średnia nie zniknęła. Znowu wydaje.

Bezrobocie nadal budzi niepokój na poziomie 8%.

Jednak w drugim kwartale 2025 r. gospodarka wykazuje silny wzrost na poziomie 7,6%. Jest to najwyższy wzrost od 2006 r. i oczekuje się, że tworzenie miejsc pracy będzie podążać za tą pozytywną tendencją.

Ożywienie nie pochodziło z rządowych programów stymulacyjnych. Wynikało to raczej z przywrócenia zaufania do gospodarki.

Co działa poza budżetem?

Inflacja nie spadła z powodu kontroli cen. Milei je usunął. Peso nie ustabilizowało się z powodu interwencji. Pozwolił mu unosić się w zarządzanym paśmie, zmniejszając lukę na czarnym rynku.

Zniesiono kontrolę czynszów. W ciągu kilku miesięcy liczba ofert wynajmu w Buenos Aires potroiła się. Według doniesień Newsweeka mediana cen wywoławczych spadła o 10%. Rynek prywatny zareagował szybciej niż większość rządów.

Rezerwy walutowe były kiedyś niebezpiecznie niskie. Ostatnio jednak wspięły się na najwyższy poziom od dwóch lat.

Fundusze MFW pomogły, ale także linia swapowa z Chinami i nowe kredyty od wielostronnych pożyczkodawców.

Bank centralny przestał drukować peso, aby sfinansować wydatki. Już samo to zmieniło oczekiwania inflacyjne gospodarstw domowych i przedsiębiorstw.

To nie jest eksperyment ideologiczny. Jest to potwierdzenie podstawowej mechaniki ekonomicznej. Powściągliwość fiskalna, wiarygodność waluty i deregulacja robią to, co według podręczników powinny. Rzadko zdarza się, aby rząd trzymał się planu wystarczająco długo, aby zadziałał.

Czy ożywienie gospodarcze jest trwałe?

Realistycznie rzecz biorąc, jeszcze nie. Rezerwy netto są nadal ujemne. Peso jest podtrzymywane przez pożyczki zewnętrzne, a nie przez fundamenty rynku.

Bezpośrednie inwestycje zagraniczne nie powróciły na dużą skalę. Produkcja przemysłowa utrzymuje się na niskim poziomie. Znaczna część wzrostu wynika z odbicia zaufania i stłumionej konsumpcji. Bez drugiej fazy reform ożywienie gospodarcze może utknąć w martwym punkcie.

Milei również nie zrealizował większości swoich strukturalnych planów. Prawo pracy, reforma podatkowa, liberalizacja przepływu kapitału i głębsza deregulacja są w toku.

Nie mając większości w Kongresie, polega na rozporządzeniach wykonawczych i naciskach politycznych. Wybory połówkowe w październiku 2025 r. mogą zadecydować o tym, czy będzie to roczny cud, czy początek dłuższej zmiany.

Dolarializacja, która jest jego najbardziej radykalnym pomysłem, została wcześnie odłożona na półkę. Prawdopodobnie by się nie udało. W systemie nie było wystarczająco dużo dolarów, aby go wesprzeć.

Zamiast tego przyjął klasyczną stabilizację w stylu MFW. Niespodzianką jest to, jak szybko zaczął przynosić rezultaty.

Co to oznacza dla świata?

Gospodarka Argentyny pokazuje, że liberalizacja rynku i naprawa fiskalna mogą działać nawet w najtrudniejszych warunkach.

Przez dziesięciolecia populiści w całej Ameryce Łacińskiej obiecywali dobrobyt poprzez ekspansję państw. Przyniosły inflację, bankructwa i stagnację.

Argentyna próbuje teraz czegoś innego. I jak dotąd działa lepiej niż oczekiwano.

Nie oznacza to, że każdy kraj powinien przyjąć politykę oszczędnościową. Ale oznacza to, że strach przed nim jest często przesadzony. W przypadku Argentyny przywróciło to wiarygodność makroekonomiczną, zabiło inflację i wywołało realne odbicie wzrostu w ciągu niespełna 18 miesięcy.

Taki wynik jest rzadki. Jest to również politycznie niebezpieczne. Jeśli to się utrzyma, Milei może zmienić sposób, w jaki stabilizacja jest postrzegana na rynkach wschodzących.

To nie jest model, który można kopiować na ślepo. Argentyna startowała z miejsca katastrofy fiskalnej i niemal całkowitego upadku państwa.

Lekcja nie jest taka, że cięcie wydatków zawsze działa. Chodzi o to, że cięcie wydatków, gdy stały się one głównym źródłem inflacji, może być jedyną realną opcją.