Niemcy chcą ożywić swoją armię, ale gospodarka mówi "nie"
- Niemcy zwiększają wydatki na obronę do rekordowych poziomów, ale nie mogą znaleźć wystarczającej liczby żołnierzy.
- Pobór do wojska może kosztować gospodarkę 70 mld euro rocznie.
- Nowe pomysły, takie jak rynki gotowości i rezerwy uprzywilejowane, mogą oferować inteligentniejsze rozwiązania.
Niemcy wydają na obronność więcej niż kiedykolwiek od czasów II wojny światowej. Jednak w kraju nie ma wystarczającej liczby młodych ludzi chętnych do wstąpienia do sił zbrojnych.
W tym samym czasie gospodarka ledwo się rozwija, koszty emerytur rosną, a pracodawcy ostrzegają przed niedoborem wykwalifikowanych pracowników.
Politycy mówią o przywróceniu poboru do wojska, ale liczby pokazują, że może to spowodować ogromne koszty dla i tak już napiętej gospodarki.
Pytanie brzmi, czy Niemcy są w stanie dozbroić się bez podważania systemu, którego starają się bronić.
Czy za pieniądze można kupić żołnierzy?
Niemcy zwiększyły budżet obronny z 66,8 mld dol. w 2023 r. do 109 mld dol. w 2025 r.
Rząd zobowiązał się przeznaczyć 649 mld euro do 2029 r. na realizację celu NATO, jakim jest wydawanie 3,5% PKB na obronę.
Jeden z największych niemieckich producentów broni, Rheinmetall, ma 63 mld euro zaległości w produkcji czołgów i amunicji.
Airbus zabezpieczył kontrakt o wartości 8 mld euro na myśliwce F-35.
Nawet Deutsche Bahn, państwowy operator kolejowy, ma otrzymać 150 mld euro na modernizację linii, które pełniłyby funkcję wojskowych korytarzy transportowych.
Rozwój przemysłu jest wyraźny. To, czego brakuje, to siła robocza. Bundeswehra ma obecnie około 181 000 aktywnych żołnierzy, znacznie poniżej poziomu oczekiwanego przez NATO.
Niemcy potrzebują od 50 000 do 60 000 żołnierzy więcej do końca dekady. Kampanie rekrutacyjne na targach gier, targach fitness, a nawet w piekarniach przyciągnęły więcej wolontariuszy, ale nie wystarczająco.
W ostatnich latach sytuacja uległa pogorszeniu. W rzeczywistości w 2024 r. wskaźnik rezygnacji wśród nowych podmiotów wyniósł około 27%.
Wysokie pensje nie rozwiązały problemu. Wynagrodzenie dla nowo zatrudnionych pracowników ma wzrosnąć o jedną trzecią, do ponad 2 300 euro miesięcznie, często dwukrotnie więcej niż zarabiają stażyści zawodowi.
Mimo to gotowość do służby pozostaje słaba. Sierpniowy sondaż Forsy wykazał, że tylko 16% Niemców zdecydowanie broniłoby kraju, gdyby został zaatakowany. Jak na światowe standardy, jest to jeden z najniższych poziomów zaangażowania wojskowego.
Sondaż Gallupa umieścił Niemcy wśród pięciu krajów najmniej chętnych do walki o swój kraj, a 57% respondentów stwierdziło, że odmówiłoby.
Ile tak naprawdę kosztowałby pobór do wojska
Rząd kanclerza Friedricha Merza przedstawił projekt ustawy przywracającej elementy obowiązkowej służby wojskowej.
Od stycznia 2026 r. wszyscy 18-letni mężczyźni będą musieli wypełnić kwestionariusz dotyczący ich stanu zdrowia, umiejętności i chęci służby.
Od 2027 roku badania lekarskie będą obowiązkowe. Parlament musiałby jeszcze głosować, zanim zostanie przywrócony pełny pobór do wojska, ale jest już jakiś impuls.
Zwolennicy twierdzą, że tylko projekt może wypełnić lukę w sile roboczej. Krytycy wskazują na ustawę dla szeroko pojętej gospodarki.
Instytut ifo w Monachium szacuje, że powszechny pobór do wojska kosztowałby około 70 mld euro rocznie, co odpowiada około 1,6% dochodu narodowego brutto Niemiec.
Straty wynikają z opóźnionego wejścia na rynek pracy, utraconych wynagrodzeń i zmniejszonej wydajności.
Koszt ten byłby dodatkiem do i tak już dużych wydatków emerytalnych. Transfery federalne do państwowego systemu emerytalnego wyniosą 122,6 mld euro w 2025 r. i przewiduje się, że będą dalej rosły.
Oczekuje się, że do 2028 r. stawki składek, ustalone obecnie na poziomie 18,6 proc., przekroczą 20 proc. Niemiecki Trybunał Obrachunkowy ostrzegł, że niedawne reformy dodadzą prawie cztery miliardy euro do rocznego rachunku.
Innymi słowy, państwo już teraz co roku wydaje więcej na wsparcie emerytów niż na obronę.
Dodanie nowego zobowiązania w wysokości 70 mld euro w formie poboru do wojska nadwyrężyłoby finanse do granic możliwości.
Dlaczego młodzi Niemcy mówią "nie"
Większy problem jest natury politycznej, a nie fiskalnej. Dla wielu młodych Niemców wojsko nie jest atrakcyjnym pracodawcą, ale symbolem systemu, któremu nie ufają.
Mieszkania są drogie, płace realne stoją w miejscu, a emerytury wydają się bezpieczne tylko dla starszych pokoleń. Zmiany klimatyczne są bardzo dotkliwe, a sama demokracja wydaje się krucha.
W wyborach w Niemczech w 2025 r. więcej niż jeden na pięciu wyborców poniżej 25 roku życia poparł skrajnie prawicową AfD, obecnie klasyfikowaną przez wywiad krajowy jako ekstremistyczna.
Wielu innych przesunęło się na skrajną lewicę.
Słaba jest też reputacja Bundeswehry. Skandale z udziałem skrajnie prawicowych sieci, braki w sprzęcie i opóźnienia w zamówieniach publicznych podsyciły wrażenie dysfunkcyjnej instytucji.
Pomimo kampanii wizerunkowych, seriali internetowych i hojnych wynagrodzeń, rekrutacja wciąż nie działa.
Ironia polega na tym, że dla tych, którzy się przyłączają, wojsko może być rzadkim źródłem stabilności.
Nowi rekruci otrzymują bezpłatne zakwaterowanie, wyżywienie i transport publiczny, a także dostęp do obiektów sportowych i szkoleń zawodowych.
Niektórzy widzą w tym sposób na wyjście z niepewnych miejsc pracy. Ale te indywidualne historie nie zmieniają szerszej niechęci.
System wytrącony z równowagi
Stagnacja gospodarcza Niemiec sprawia, że problem siły roboczej staje się coraz ostrzejszy. W drugim kwartale 2025 r. PKB skurczył się o 0,3%.
Produkcja przemysłowa spadła w czerwcu o 1,9% do najniższego poziomu od 2020 r. Liczba niewypłacalności przedsiębiorstw jest najwyższa od dekady, a w pierwszej połowie roku upadło prawie 12 000 firm.
Indeks klimatu biznesowego ifo nieznacznie wzrósł, ale nadal sygnalizuje słabość.
Starzejące się społeczeństwo z roku na rok zwiększa transfery emerytalne. Na rynku pracy, na którym już brakuje pielęgniarek, inżynierów i nauczycieli, wymaga się teraz dostarczenia dziesiątek tysięcy żołnierzy.
Rezultatem jest bezpośredni konflikt między arytmetyką fiskalną wydatków na obronę a arytmetyką demograficzną państwa opiekuńczego.
Partnerzy Niemiec z zadowoleniem przyjmują ich remilitaryzację. Po raz pierwszy od czasów wojny kraj ten pozycjonuje się jako potęga militarna w Europie.
Ale skala wydatków ukrywa rzeczywistość, że to ludzie, a nie pieniądze, są prawdziwym wąskim gardłem.
Bez wiarygodnego planu zlikwidowania luki w wojsku, miliardy płynące do przemysłu i infrastruktury nie przełożą się na użyteczne siły.
Co można zrobić inaczej?
Niemcom nie brakuje środków. Brakuje w nim modelu, który przekształcałby wydatki w siłę roboczą bez paraliżowania gospodarki.
Jedną z opcji jest zbudowanie rynku dla tego, co można nazwać "godzinami gotowości narodowej".
Zamiast zmuszać młodych ludzi do obowiązkowej służby wojskowej, państwo ustaliłoby roczny limit godzin na szkoleniach, logistyce, ćwiczeniach cybernetycznych i obronie cywilnej, które muszą zostać zrealizowane.
Duzi pracodawcy, uniwersytety i instytucje publiczne byłyby zobowiązane do zapewnienia tych godzin lub zakupu kredytów od innych.
To sprawiłoby, że gotowość stałaby się mierzalnym towarem. Firmy, które dysponują wolnymi mocami produkcyjnymi w magazynach, szpitalach lub centrach danych, mogą realizować dostawy w niskich kosztach. Inni mogli kupować kredyty na wolnym rynku.
Przy cenie rozliczeniowej wynoszącej około 25 euro za godzinę, krajowy cel 80 milionów godzin kosztowałby mniej niż dwa miliardy euro rocznie, znacznie poniżej szacunków ifo dotyczących powszechnego poboru.
Co ważniejsze, zwiększyłoby to liczbę certyfikowanych godzin szkoleniowych i poprawiło retencję poprzez skupienie się na nadzorze i umiejętnościach, a nie na samej liczbie pracowników.
Inną opcją jest mobilizacja starszych kohort, a nie najmłodszych. Starszy korpus rezerwy, wypłacający stypendia i dodatki do emerytur, mógłby korzystać z umiejętności dziesiątek tysięcy doświadczonych trenerów i logistyków po pięćdziesiątce i sześćdziesiątce.
Podniosłoby to jakość szkoleń i uwolniłoby młodych rekrutów do pracy na pierwszej linii, bez odciągania nastolatków od praktyk zawodowych i uniwersytetów.
Po zaskoczeniu danymi o zatrudnieniu, CPI USA wystawi na próbę rajd AI — jak handlować?
Brytyjski regulator proponuje wyższe wymogi odporności dla funduszy rynku pieniężnego
Cięcia Fed odroczone? Goldman Sachs widzi łagodzenie dopiero w 2027 r.
4 skutki dla twoich finansów, jeśli wojna z Iranem przeciągnie się do 2027
Zatrudnienie w USA wzrosło o 172 000 w maju, powyżej oczekiwań; bezrobocie 4,3%
Nie znaleziono wyników
Ładowanie artykułów...
Failed to load articles. Please try again.