Wywiad: Rynek krajowy Indii może zamortyzować szok taryfowy, ale potrzebuje reform, aby podnieść globalny eksport, mówi Ajay Srivastava z GTRI

  • Eksport najbardziej pracochłonnych produktów, takich jak tekstylia, diamenty, spadnie nawet o około 80% w ciągu jednego roku.
  • Rynek krajowy może wchłonąć część bólu związanego z cłami, podczas gdy Indie pracują również nad umowami o wolnym handlu z innymi krajami.
  • Potrzebą chwili dla Indii jest przejście na wewnętrzną odnowę na poziomie reform, aby zdobyć więcej kierunków eksportowych.

Prezydent USA Donald Trump nie ustąpił w sprawie nałożenia dodatkowych 25-procentowych ceł na eksport Indii do USA, które Trump nazywa "karą" za kupowanie rosyjskiej ropy, uderzając w jednego z największych partnerów handlowych USA aż 50-procentowym cłem na towary przybywające z tego kraju – posunięcie, które weszło w życie dzisiaj.

Według indyjskiego think tanku Global Trade Research Initiative (GTRI), Indie wysyłają do USA towary o wartości około 86,5 miliarda dolarów rocznie.

Z tego około 60,2 miliarda dolarów (66%) zostanie teraz obciążonych 50-procentowym cłem, co może uderzyć w 70-80-procentowy spadek w eksporcie produktów wymagających dużego nakładu pracy, takich jak tekstylia, diamenty, skóra itp.

Chociaż cła prawdopodobnie wpłyną na źródła utrzymania, GTRI utrzymuje, że ograniczona zależność Indii od eksportu (20% stosunek eksportu do PKB) może w pewnym stopniu złagodzić cios.

Invezz rozmawiał z Ajayem Srivastavą, założycielem GTRI, aby zagłębić się w skutki kryzysu, ocenić, czy duży rynek krajowy Indii jest w stanie wchłonąć szok taryfowy i jak rząd może poradzić sobie z atakiem taryfowym.

Fragmenty:

Ajay Srivastava, założyciel GTRI

Eksport produktów pracochłonnych do USA spadnie w ciągu roku nawet o 80%

Invezz: Wyszczególnił Pan sektory, które najbardziej ucierpią z powodu 50-procentowego cła importowego nałożonego przez USA na Indie, takie jak przemysł krewetek, tekstylia i eksport diamentów. Jakiego rodzaju wpływu przewiduje Pan/Pani, biorąc pod uwagę również fakt, że są to sektory pracochłonne?

Tak więc około 60 miliardów dolarów, czyli dwie trzecie indyjskiego eksportu produktów do USA, zostanie obłożone 50-procentowym cłem.

A większość z tych produktów to produkty pracochłonne, takie jak tekstylia, odzież, wyroby skórzane, rękodzieło, diamenty.

Udział USA w światowym eksporcie Indii wynosi zaledwie 20%. Jednak w przypadku większości tych pracochłonnych produktów udział USA jest wyższy niż 30%.

Na przykład w przypadku diamentów i biżuterii udział USA w światowym eksporcie Indii wynosi 40%. W przypadku dywanów jest to od 50 do 55%. W przypadku odzieży i tekstyliów jest to około 35%.

Tak więc, po pierwsze, z powodu większego udziału, a po drugie, taryfy celnej sięgającej 50%, a po trzecie, z powodu niższych ceł nałożonych na kraje, z którymi konkurujecie w USA – wszystkie te trzy czynniki razem wzięte znacznie zaszkodzą pracochłonnym gałęziom przemysłu, a uważamy, że eksport większości produktów pracochłonnych spadnie o 70% do 80% w ciągu jednego roku.

W jaki sposób rząd Indii powinien zająć się cłami?

Invezz: Jaki powinien być następny krok rządu, aby poradzić sobie z tymi zakłóceniami?

Jest więc kilka rzeczy do rozważenia. Po pierwsze, nie jesteśmy gospodarką nastawioną na eksport.

Eksport stanowi zaledwie 20 proc. naszego PKB, a nasz rodzimy rynek rośnie w tempie od 6 do 7 proc., co powinno zamortyzować większość wstrząsów.

Po drugie, jesteśmy na końcowym etapie negocjowania umów o wolnym handlu z Unią Europejską.

Podpisaliśmy już umowę z Wielką Brytanią. Oczekuje na realizację.

Jesteśmy na zaawansowanym etapie negocjacji z, powiedzmy, Peru, Omanem. Kolejnym krokiem jest więc zakończenie negocjacji w sprawie umowy o wolnym handlu i rozpoczęcie eksportu do tych krajów na korzystnych warunkach celnych.

Ponadto nasz eksport napotyka wiele rodzajów barier pozataryfowych na wielu dużych rynkach. Będziemy więc przyglądać się tym barierom pozataryfowym indywidualnie dla każdego przypadku i postaramy się je rozwiązać w pierwszej kolejności.

Jest też nasz rynek indyjski. Tak więc te trzy kroki są natychmiastowe, a w połączeniu z pewnym wsparciem rządowym – na przykład rząd rozważa uproszczenie systemu GST w celu ponownego uruchomienia gospodarki MMŚP w wielu sektorach.

Mówi się też, że rząd ogłosi program ulg w zakresie odsetek, aby MMŚP mogły pozyskiwać kapitał po niższych stawkach.

Wierzymy, że wszystkie te rzeczy pomogą eksporterom.

Oczywiście, eksport do USA mocno spadnie, ale nasze usługi rosną w szybszym tempie 10%, a ogólny eksport towarów i usług w przyszłym roku również będzie na plusie.

Utrata miejsc pracy ma być ograniczona do kieszeni; rynek krajowy prawdopodobnie zamortyzuje szok związany z cłami

Invezz: Eksperci z Morgan Stanley i Citigroup przewidują spadek wzrostu PKB Indii o około 1 punkt procentowy w wyniku uderzenia w cła. Ale na poziomie podstawowym nastąpi ogromna utrata środków do życia, a kroki, o których wspomniałeś, mogą mieć bardziej rozłożony w czasie wpływ niż natychmiastowy...

Mam wrażenie, że zwolnienia będą miały miejsce, ale będą one w konkretnych kieszeniach. Jest bardzo niewiele sektorów – na przykład sektor diamentowy, gdzie 40% eksportu trafia do Ameryki, ale ma też ogromny rynek wewnętrzny.

Podobnie w przypadku tekstyliów i odzieży również istnieje ogromny rynek krajowy. Jeśli chodzi o sektor skórzany, powiedzmy, nasz eksport do USA wynosi 1,2 miliarda dolarów, co stanowi 20% naszego globalnego eksportu.

Ale rynek krajowy jest co najmniej 20 razy większy.

Mam więc nadzieję, że rynek krajowy wchłonie część problemów i uda nam się eksportować więcej do krajów innych niż USA.

Myślę więc, że utrata zatrudnienia nastąpi w niektórych sektorach, które są sektorami napędzanymi przez eksport. Ale większość firm działa zarówno na rynek krajowy, jak i eksportowy.

Rynek eksportowy to zaledwie 20% wielkości rynku krajowego. Tak więc ból nie będzie bardzo ostry. Chodzi mi o to, że zostanie rozproszony po kieszeniach i bardzo szybko się odbije.

Stany Zjednoczone, największe mocarstwa protekcjonistyczne UE, Indie dość liberalne

Invezz: Niektórzy eksperci twierdzą również, że Indie mają dość protekcjonistyczną strukturę polityki handlowej. Czy zatem istnieje potrzeba ponownego rozważenia sposobu, w jaki prowadzi ona handel z innymi krajami, aby być może bardziej się otworzyć i nie być tak protekcjonistycznym jak obecnie?

Nie, nie wierzę w to. Obecnie największymi protekcjonistami są Stany Zjednoczone i Unia Europejska.

Stany Zjednoczone mają teraz nową strukturę taryf celnych. Unia Europejska zostanie zamknięta od przyszłego roku, od stycznia. To kolejne zmartwienie.

Rozpoczną one działania dostosowawcze na granicach z uwzględnieniem emisji dwutlenku węgla, a od stycznia przyszłego roku zaczną pobierać podatki.

A przez ostatnie dwa lata tylko zbierali dane, a nasz eksport stali i aluminium spadł już o 24% w porównaniu z rokiem ubiegłym.

Tak więc wszystkie wielkie bloki stają się protekcjonistyczne. Indie były nazywane krajem protekcjonistycznym, ale myślę, że w porównaniu z tymi blokami, Indie są bardzo liberalne.

O wizycie premiera Modiego w Chinach i potrzebie ponownego przyjrzenia się reformom przez Indie

Premier Narendra Modi odwiedzi Chiny jeszcze w tym miesiącu na szczycie Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SCO) po raz pierwszy od 2018 roku. Chociaż jest to znaczący ruch geopolityczny, czy uważa Pan/Pani, że możemy zyskać dodatkowy handel z Chinami, aby zrównoważyć straty USA?

Po pierwsze, jesteśmy dużą gospodarką – czwartą co do wielkości gospodarką na świecie. Dlatego musimy utrzymywać nasze stosunki z różnymi narodami w bardzo długoterminowej perspektywie.

Tylko dlatego, że mamy jakieś problemy z Trumpem, nie powinniśmy być postrzegani jako zbliżający się do jakiegoś innego kraju. Musimy myśleć długoterminowo, a potem działać.

Jeśli chodzi o Chiny, widzieliśmy, jak zarówno Chiny, jak i Stany Zjednoczone pomagały Pakistanowi dwa miesiące temu w wojnie z Indiami.

Nikt nie jest wrogiem. Każdy jest przyjacielem. Ale musimy myśleć długoterminowo.

Tylko dlatego, że nie jesteśmy zadowoleni ze Stanów Zjednoczonych, nie powinniśmy zbliżać się do innego kraju. Powinniśmy robić tylko te rzeczy, które pomagają nam na dłuższą metę.

Chcę dodać, że potrzebą chwili w związku z tym "szokiem Trumpa" jest to, że musimy dążyć do wewnętrznej odnowy.

Staliśmy się krajem o wysokich kosztach. Głęboka produkcja jest w Indiach prawie niemożliwa. W tym celu musimy przeprowadzić reformy na szczeblu podstawowym.

I tylko wtedy możemy produkować lepsze rzeczy i możemy myśleć o większym eksporcie do wszystkich innych krajów.

Mówiąc o reformach, mam na myśli ziemię, pracę, władzę, wszystko – nie mamy tych reform, dlatego musimy sięgać po programy takie jak PLI.

Tak więc, kiedy jesteśmy fundamentalnie silni, nie potrzebujemy zewnętrznych schematów.