Wyjaśnienie: dlaczego Polska powołała się na artykuł 4 NATO po rosyjskich atakach dronów

Wyjaśnienie: dlaczego Polska powołała się na artykuł 4 NATO po rosyjskich atakach dronów
Devesh Kumar
10 wrz 2025, 12:30 PM
  • Polska powołała się na artykuł 4 NATO po tym, jak 19 rosyjskich dronów naruszyło w nocy jej przestrzeń powietrzną.
  • Sojusznicy NATO zobowiązali się do wsparcia, ale nie uruchomili pełnej odpowiedzi wojskowej na mocy artykułu 5.
  • Incydent sygnalizuje rosnące napięcia i obawy o bezpieczeństwo na wschodnich granicach Europy.

Polska powołała się na artykuł 4 NATO w celu przeprowadzenia pilnych konsultacji po tym, jak 19 rosyjskich dronów naruszyło jej przestrzeń powietrzną w nocy z 9 na 10 września, co wywołało dramatyczną eskalację, która wywołała natychmiastową solidarność ze strony sojuszników NATO i alarm w całej Europie.

Kilka dronów zostało zestrzelonych przez siły polskie i sojusznicze, co premier Donald Tusk nazwał "dopiero początkiem" nowej fazy konfrontacji z Rosją.

Jest to pierwszy potwierdzony przypadek działań wojskowych NATO bezpośrednio przeciwko rosyjskim siłom powietrznym od początku wojny na Ukrainie na pełną skalę.

Co mówi artykuł 4 NATO

Artykuł 4 traktatu NATO pozwala każdemu członkowi NATO wezwać do konsultacji, jeśli uważa, że jego integralność terytorialna, niepodległość lub bezpieczeństwo są zagrożone, z wyjątkiem wnioskowania o bezpośrednią akcję wojskową.

Polski rząd określił wtargnięcia dronów jako celową prowokację, po 19 naruszeniach przestrzeni powietrznej w nocy nad regionami graniczącymi z Ukrainą, w tym potwierdzonymi miejscami katastrof w Lublinie i Łodzi.

Premier Tusk, zwracając się do parlamentu, wyjaśnił skalę i intencje stojące za tym posunięciem: "To jest konfrontacja, którą Rosja wypowiedziała przeciwko wolnemu światu".

W podobnym tonie wtórował mu prezydent Karol Nawrocki, który nazwał incydent "bezprecedensowym" we współczesnej historii Polski.

Lokalna obrona powietrzna, z pomocą sojuszników z NATO, takich jak Holandia (która rozmieściła F-35), przechwyciła i zestrzeliła kilka dronów, a jednocześnie wydano ostrzeżenia dla obywateli, aby pozostali w domach w najbardziej zagrożonych regionach.

Tymczasem przywódcy Ukrainy nazwali ten epizod "niebezpiecznym precedensem dla Europy" i zaoferowali koordynację działań w zakresie systemów wczesnego ostrzegania i ochrony.

Reakcja NATO i implikacje dla bezpieczeństwa

W ciągu kilku godzin od zestrzelenia rosyjskich dronów nad Polską, najwyżsi urzędnicy NATO i państwa członkowskie szybko stanęli po stronie Warszawy.

Sekretarz generalny Jens Stoltenberg wraz z przywódcami Szwecji, Łotwy i Norwegii wyrazili swoje poparcie i zapewnili Polskę, że Sojusz jest "w ścisłym porozumieniu" ze swoimi siłami na miejscu.

Powstrzymali się jednak przed nazwaniem tego atakiem zbrojnym, który wywołałby pełną reakcję na mocy artykułu 5.

Ale przekaz jest jasny: sprawa jest poważna. Eksperci obserwujący sytuację twierdzą, że ten incydent może być jednym z największych wyzwań dla solidarności NATO od lat.

Sama skala wtargnięcia dronów i fakt, że stało się to tak blisko granic Polski, podniosły alarm w całej Europie. Wielu obawia się, że może to być początek bardziej agresywnych posunięć.

W Polsce nastroje są napięte, ale zdecydowane. Władze wzmocniły obronę wojskową i zaostrzyły protokoły reagowania, jednocześnie prosząc społeczeństwo o zachowanie czujności, zgłaszanie obserwacji dronów i unikanie wszelkich śmieci.

Rosyjscy urzędnicy zaprzeczyli, jakoby mieli w tym udział, tłumacząc to błędami technicznymi, ale niewielu w Europie kupuje to wyjaśnienie.

W miarę jak NATO przygotowuje się do kolejnych dyskusji w nadchodzących dniach, jedna rzecz staje się coraz bardziej jasna: niepewny pokój w Europie Wschodniej może się chwiać.

Dla przywódców Polski i dla jej sąsiadów przesłanie jest proste: nie ma miejsca na samozadowolenie. Nadszedł czas na szybkie działanie i wspólną odpowiedzialność.