Netanjahu przeprasza Katar za śmiertelny atak w obliczu nacisku na zawieszenie broni w Strefie Gazy

  • Netanjahu przeprasza Katar za atak w Doha, w którym zginęło sześć osób, i obiecuje, że nie będzie żadnych przyszłych ataków.
  • USA twierdzą, że przeprosiny pomogą przywrócić rolę Kataru jako mediatora w rozmowach o zawieszeniu broni w Strefie Gazy.
  • Uderzenie nadwyrężyło stosunki między Izraelem a Zatoką Perską i zahamowało wspierane przez USA regionalne wysiłki dyplomatyczne.

Premier Izraela Benjamin Netanjahu wystosował w poniedziałek rzadkie przeprosiny do Kataru, przyznając się do odpowiedzialności za śmiertelny atak rakietowy na początku tego miesiąca, który uderzył w stolicę Kataru, Dohę.

Ustępstwo nastąpiło podczas wspólnej rozmowy telefonicznej z prezydentem USA Donaldem Trumpem i premierem Kataru szejkiem Mohammedem Bin Abdulrahmanem Al Thanim, zgodnie z oświadczeniem wydanym przez Biały Dom.

W ataku, który był wymierzony w urzędników Hamasu w Doha 9 września, zginęło pięciu członków Hamasu, a także katarski ochroniarz.

Incydent wywołał ostrą krytykę ze strony Kataru i jego sojuszników z Zatoki Perskiej, komplikując wysiłki na rzecz przyspieszenia mediacji wspieranej przez USA w wojnie w Strefie Gazy.

Rzadkie przeprosiny sygnalizują zmianę polityki

Netanjahu, który w ostatnich tygodniach groził dodatkowymi atakami na członków Hamasu mieszkających w Katarze, wyraził "głębokie ubolewanie" z powodu incydentu i przyznał, że Izrael naruszył suwerenność Kataru.

Zapewnił premiera Kataru, że Izrael nie będzie przeprowadzał dalszych ataków na terytorium Kataru.

"Premier wyraził ponadto ubolewanie, że atakując przywódców Hamasu podczas negocjacji w sprawie zakładników, Izrael naruszył suwerenność Kataru i potwierdził, że Izrael nie przeprowadzi takiego ataku ponownie w przyszłości" – czytamy w oświadczeniu Białego Domu.

Chociaż ani Izrael, ani Katar nie skomentowały tego publicznie, Biały Dom określił reakcję szejka Mohammeda jako "przyjazną".

Dla Kataru przeprosiny były postrzegane jako warunek wstępny do wznowienia roli mediatora między Izraelem a Hamasem.

Axios jako pierwszy poinformował o szczegółach przeprosin Netanjahu, które pojawiają się w czasie, gdy odwiedza on Waszyngton na rozmowy z Trumpem.

Dyplomatyczne konsekwencje w Zatoce Perskiej

Atak z 9 września poważnie nadwyrężył stosunki Izraela z Katarem i spotkał się z potępieniem ze strony państw Zatoki Perskiej, w tym Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Atak wywołał również pytania o amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa w regionie, podważając amerykańskie wysiłki na rzecz normalizacji stosunków między Izraelem a rządami arabskimi.

Katar, w którym znajduje się największa amerykańska baza wojskowa na Bliskim Wschodzie, od dawna jest kluczowym aktorem dyplomatycznym w negocjacjach z udziałem Hamasu, obok Egiptu.

Po ataku katarskie władze zażądały oficjalnych przeprosin od Izraela przed ponownym zaangażowaniem się w rozmowy.

Biały Dom przyznał, że atak zahamował regionalną dyplomację, a Trump powiedział, że dowiedział się o izraelskiej operacji zbyt późno, aby interweniować.

Administracja stara się teraz zresetować stosunki, a poniedziałkowa rozmowa została opisana jako próba "skierowania stosunków izraelsko-katarskich na pozytywne tory po latach wzajemnych pretensji i nieporozumień".

Rozmowy o zawieszeniu broni trwają

Trump nadal naciskał na zawieszenie broni w Strefie Gazy, podkreślając w weekend, że negocjacje zbliżają się do przełomu.

Amerykańscy urzędnicy zasugerowali, że zobowiązanie Izraela do nieatakowania terytorium Kataru może stać się częścią szerszych ram mających na celu przywrócenie Katarowi roli mediatora.

Chociaż przeprosiny mogą złagodzić napięcia w krótkim okresie, strajk uwypuklił ryzyko eskalacji w czasie, gdy amerykańscy i regionalni aktorzy walczą o powstrzymanie konfliktu.

Dla Netanjahu posunięcie to stanowi ustępstwo mające na celu zachowanie kluczowych kanałów dyplomatycznych, nawet w obliczu narastających wewnętrznych i regionalnych nacisków w związku z wojną w Strefie Gazy.