"Wojna się skończyła": Trump ląduje w Izraelu na pokojowej wycieczce po Strefie Gazy

"Wojna się skończyła": Trump ląduje w Izraelu na pokojowej wycieczce po Strefie Gazy
Deepali Singh
13 paź 2025, 06:44 AM
  • Trump ogłosił, że "wojna w Strefie Gazy się skończyła", rozpoczynając podróż na Bliski Wschód.
  • Wizyta w Izraelu i Egipcie, o którą toczy się gra, jest po części triumfalnym okrążeniem, a po części negocjacjami.
  • Spotka się z rodzinami zakładników, zanim wygłosi przemówienie w izraelskim parlamencie.

Triumfujący i niezwykle pewny siebie prezydent Donald Trump ogłosił koniec brutalnej dwuletniej wojny w Strefie Gazy – odważną i być może przedwczesną proklamacją wygłoszoną z kabiny Air Force One, gdy wyruszył w podróż pokojową po Bliskim Wschodzie.

Błyskawiczna podróż, starannie zaaranżowana mieszanka zwycięskiego okrążenia i dyplomacji pod wysokim ciśnieniem, sprawi, że prezydent spróbuje scementować kruche i głęboko złożone porozumienie pokojowe, które teraz opiera się na serii niepewnych "ustnych gwarancji".

– Wojna się skończyła. W porządku?

Rozmawiając z dziennikarzami na początku swojej "specjalnej" wizyty, 79-letni prezydent odrzucił wszelkie sugestie, że porozumienie o zawieszeniu broni i uwolnieniu zakładników, w którym pomógł wynegocjować, jest zagrożone.

"Wojna się skończyła. Porządku? Rozumiesz to? Trump powiedział, gdy zapytano go, czy jest przekonany, że konflikt jest naprawdę zakończony. Zapytany, czy zawieszenie broni zostanie utrzymane, był równie zdecydowany: "Myślę, że to się utrzyma. Myślę, że ludzie są tym zmęczeni. Minęły wieki".

Wizyta jest momentem o głębokim znaczeniu osobistym i politycznym dla prezydenta dwóch kadencji.

W Izraelu ma spotkać się z rodzinami zakładników pojmanych przez Hamas w ataku 7 października 2023 r., w momencie o głębokim ciężarze emocjonalnym, zanim wygłosi historyczne przemówienie w izraelskim parlamencie w Jerozolimie.

Stamtąd poleci do Egiptu, aby współbyć gospodarzem wielkiego szczytu ponad 20 światowych przywódców, potężnego zgromadzenia mającego na celu zbudowanie szerokiej bazy międzynarodowego poparcia dla jego 20-punktowego planu zakończenia wojny w Strefie Gazy i promowania szerszego i trwalszego pokoju w regionie.

Pokój zbudowany na "ustnych gwarancjach"

Ale nawet gdy prezydent pławi się w blasku wielkiego osiągnięcia dyplomatycznego, droga naprzód jest pełna niebezpieczeństw.

Wstępna faza porozumienia może zostać podpisana, ale pozostają ogromne i fundamentalne niepewności, w szczególności odmowa rozbrojenia przez Hamas i brak zobowiązania Izraela do całkowitego wycofania się ze zdewastowanego terytorium.

Trump upiera się jednak, że ma osobiste zapewnienia, których potrzebuje, aby doprowadzić transakcję do końca.

"Mamy wiele ustnych gwarancji i nie sądzę, żeby chcieli mnie rozczarować" – powiedział, stawiając swoją osobistą wiarygodność i relacje w samym sercu kruchego pokoju.

Przyznał, że jego relacje z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu były wystawione na próbę, ale teraz są "bardzo dobre", dodając: "Miałem z nim pewne spory i zostały one szybko rozstrzygnięte".

Na znak swojego głębokiego osobistego zaangażowania w wynik Trump stwierdził nawet, że w końcu chciałby odwiedzić samą Gazę, co stanowi monumentalne wyzwanie dla bezpieczeństwa. "Byłbym dumny, gdybym mógł" – powiedział Trump. – Chciałbym przynajmniej postawić na nim stopy.

Jeśli chodzi o przyszłe zarządzanie zdewastowaną strefą, na której czele miałby stanąć sam według własnego planu, Trump zadeklarował, że nowy organ zostanie powołany "bardzo szybko".

Świat teraz patrzy i czeka, aby zobaczyć, czy sama siła woli prezydenta może przekształcić kruchy rozejm w trwały pokój.