Czy już tam jesteśmy?

Czy już tam jesteśmy?
David Morrison
15 paź 2025, 18:16 PM
  • Amerykańskie akcje przedłużają trzyletni rajd pomimo zmienności wynikającej z ceł i ponownych napięć handlowych.
  • Groźby taryfowe Trumpa wobec Chin ponownie rozpalają obawy rynku, gdy zbliża się listopadowy termin.
  • Złoto osiąga nowe rekordowe poziomy, wieńcząc trwającą prawie dekadę hossę w obliczu globalnej niepewności.

Amerykańskie akcje znajdują się w hossie od tego czasu, cóż, wybierz.

Dołek wielkiego kryzysu finansowego z marca 2009 r., kiedy SandP 500 osiągnął diabelski poziom 666? A może od marca 2020 roku, kiedy świat zamknął się z powodu kryzysu COVID. Krach dot-comów, ktoś?

Krąży bardzo dużo rozmów na temat podobieństw między krachem na początku tego stulecia a tym, co może się stać, jeśli/kiedy obecny kryzys napędzany przez sztuczną inteligencję uderzy w ceglaną ścianę.

Inni analitycy sugerowali nawet, że nadal jesteśmy w okresie hossy, która rozpoczęła się po krachu na Wall Street w 1929 roku.

To wszystko są całkowicie rozsądne punkty wyjścia. Ale bardziej pomocne może być rozważenie października 2022 roku jako bazy dla tego rajdu.

To właśnie wtedy amerykańskie akcje w końcu znalazły dno po naprawdę ponurym roku. Jeśli tak, to ten etap rajdu na rynku akcji trwa już od trzech lat.

W tym kontekście jedyne znaczące cofnięcie nastąpiło w kwietniu, po tym jak prezydent Trump nałożył wzajemne cła na partnerów handlowych USA.

Od tego czasu amerykańskie indeksy giełdowe stale idą w górę. Jest to świetne rozwiązanie dla inwestorów, ale dość ponure dla traderów.

Teraz wydaje się, że po gwałtownej wyprzedaży na początku tego miesiąca sytuacja zaczyna się ponownie nagrzewać.

Podobnie jak w kwietniu, cła okazały się przyczyną największego jednodniowego spadku głównych indeksów amerykańskich od, no cóż, kwietnia.

Na ironię zakrawa fakt, że tak właśnie jest.

Obawy związane z cłami całkowicie wyparowały tego lata, mniej więcej w tym samym czasie, gdy administracja Trumpa przedłużyła 90-dniowe odroczenie ceł na import z Chin z USA o dodatkowe trzy miesiące.

Oznaczało to, że Stany Zjednoczone i Chiny miały czas do 1 listopada na uregulowanie swoich sporów handlowych.

Wydawało się, że to będzie eon odległy, gdy rozszerzenie zostało ogłoszone w sierpniu. Ale październik mija, a termin zbliża się wielkimi krokami.

Oczywiste jest, że Chiny nie są w nastroju do padania na twarz przed prezydentem Trumpem.

Pekin uważa, że pod względem handlu dorównuje Stanom Zjednoczonym i jest znacznie lepszy we wszystkim innym.

Groźba ograniczenia eksportu metali ziem rzadkich i innych krytycznych minerałów rozwścieczyła administrację Trumpa, prowadząc do dalszego podniesienia stawki celnej w dość kluczowym momencie.

Prezydent Trump następnie w dużym stopniu się wycofał, skutecznie upierając się, że negocjacje będą w porządku i wszyscy będą zadowoleni z wyniku.

Wydaje się jednak, że dżin wyszedł z butelki, a stawka została znacznie podniesiona przed terminem 1 listopada.

Tymczasem złoto codziennie osiąga nowe rekordy wszech czasów. Przez wiele lat był to bardzo nudny zawód.

Ostatnia hossa, która rozpoczęła się na początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy ceny oscylowały wokół 250 USD za uncję, doprowadziła złoto do rekordowego poziomu nieco powyżej 1900 USD w 2011 roku.

Po tym nastąpiła przedłużająca się bessa. Teraz znów jesteśmy w hossie. Pytanie tylko, kiedy i gdzie to się skończy.

Niektórzy analitycy przewidują, że złoto wzrośnie powyżej 5 000 USD do 8 000 USD, a nawet więcej.

Ale jednym z czynników, który należy wziąć pod uwagę, jest to, jak długo trwa ta hossa.

Niektórzy analitycy wskazują na lato 2020 roku, kiedy złoto przebiło się powyżej swojego starego rekordu.

Inni twierdzą, że zaczęło się to trzy lata temu, kiedy złoto, po raz pierwszy przekraczając 2000 USD, spadło w kierunku 1600 USD.

Istnieje argument przemawiający za tym, że zaczęło się w grudniu 2015 roku, kiedy zbliżyło się do 1000 USD za uncję, a pięcioletnia bessa ostatecznie się skończyła.

Jeśli to drugie, to ta hossa ma już prawie dziesięć lat, co oznacza, że jest już bardzo długa w zębie. Kto wie na pewno? Ale przynajmniej nie jest już nudno.