"Nie o mnie": Donald Trump opuści posiedzenie Sądu Najwyższego w sprawie ceł

"Nie o mnie": Donald Trump opuści posiedzenie Sądu Najwyższego w sprawie ceł
Deepali Singh
03 lis 2025, 07:30 AM
  • Sprawa zadecyduje o legalności skorzystania przez niego z nadzwyczajnych uprawnień taryfowych.
  • Sądy niższej instancji orzekły już, że prezydent przekroczył swoje uprawnienia.
  • Trump nazywa wyrok "jednym z najważniejszych" w historii USA.

Prezydent Donald Trump cofnął swoją decyzję o udziale w przełomowym posiedzeniu Sądu Najwyższego w tym tygodniu, sprawie, która określi legalność podpisanego przez niego systemu taryfowego i może fundamentalnie zmienić podstawowe narzędzie jego polityki zagranicznej drugiej kadencji.

Po ogłoszeniu, że może wziąć udział w spotkaniu, prezydent Trump potwierdził w niedzielę, że pominie ustne argumenty w tym tygodniu w Sądzie Najwyższym.

Powiedział, że odwrócenie decyzji miało na celu uniknięcie odwrócenia uwagi od sprawy, którą nazwał "jedną z najważniejszych decyzji w historii kraju".

Niechętny zwrot w historycznej wizycie

Rozmawiając z dziennikarzami na pokładzie Air Force One, Trump określił tę decyzję jako jedną o znaczeniu krajowym, bagatelizując swój osobisty interes w postępowaniu.

"Nie chcę zwracać na siebie uwagi" – powiedział Trump. "Tu nie chodzi o mnie, tylko o nasz kraj". Dodał też:

Gdyby Trump wziął w nim udział, byłby pierwszym urzędującym prezydentem USA w historii, który byłby obecny podczas ustnych argumentów w Sądzie Najwyższym.

Taryfy celne jako fundament prezydencji

Decyzja Sądu Najwyższego ma ogromne znaczenie dla administracji Trumpa, ponieważ cła zostały wykorzystane w bezprecedensowy sposób jako kamień węgielny zarówno jego polityki gospodarczej, jak i zagranicznej.

Prezydent wykorzystał podatki importowe nie tylko po to, by wywrzeć presję na rywali gospodarczych, ale także po to, by zapewnić zawieszenie broni, zmusić do podjęcia działań w zakresie kontroli granicznej, a nawet wywrzeć presję polityczną na sojuszników.

Wyrok przeciwko niemu mógłby pozbawić go szybkiej i dźwigni, która definiowała znaczną część jego polityki zagranicznej. Sam Trump ostrzegł, że przegrana w sądzie byłaby "katastrofą" dla narodu.

"Gdybyśmy nie mieli ceł, nie mielibyśmy bezpieczeństwa narodowego, a reszta świata by się z nas śmiała, ponieważ przez lata używali ceł przeciwko nam i wykorzystywali nas" – powiedział w niedzielę.

Konstytucyjna rozgrywka o nadzwyczajne uprawnienia

Sercem batalii prawnej jest Ustawa o Międzynarodowych Nadzwyczajnych Uprawnieniach Gospodarczych z 1977 r. (International Emergency Economic Powers Act, IEEPA).

Sąd Najwyższy rozpatrzy apelację administracji od wyroków sądu niższej instancji, które uznały, że Trump przekroczył swoje uprawnienia wynikające z tego prawa, aby jednostronnie nałożyć wiele ceł nałożonych na "Dzień Wyzwolenia".

Sądy niższej instancji, w tym Sąd Apelacyjny Stanów Zjednoczonych dla Okręgu Federalnego, uznały, że prezydent nie ma uprawnień na mocy IEEPA do ustalania taryf celnych – uprawnienia, które Konstytucja wyraźnie przyznaje Kongresowi.

Departament Sprawiedliwości odparł, że ustawa daje prezydentowi szerokie uprawnienia do regulowania importu w czasie stanu wyjątkowego w ramach jego władzy nad sprawami zagranicznymi.

Biały Dom pozostaje pewny swojego stanowiska.

"Faktem jest, że prezydent Trump działał zgodnie z prawem, korzystając z uprawnień taryfowych przyznanych mu przez Kongres w IEEPA w celu radzenia sobie z sytuacjami nadzwyczajnymi w kraju i ochrony naszego bezpieczeństwa narodowego i gospodarki" – powiedział w oświadczeniu rzecznik Białego Domu Kush Desai.