Rally "wszystko działa": świat, w którym złe wieści to wciąż dobre wiadomości

Rally "wszystko działa": świat, w którym złe wieści to wciąż dobre wiadomości
David Morrison
07 sty 2026, 19:21 PM
  • Globalne akcje osiągnęły rekordowe poziomy, gdy inwestorzy rotują poza liderami technologicznymi.
  • Poszerzanie udziału w rynku obniża postrzegane ryzyko mimo stonowanego poziomu zmienności.
  • Obniżki stóp procentowych, łagodzenie inflacji wspierają akcje, nawet jeśli dane o rynku pracy wysyłają sprzeczne sygnały.

Nowy rok rozpoczął się dość pozytywnie, jeśli chodzi o akcje.

W pierwszym tygodniu stycznia indeksy Dow Jones Industrial Average i SandP 500 notowały się na nowych rekordowych maksimach.

Zarówno technologicznie nastawiony NASDAQ, jak i mały indeks Russell 2000 nadal utrzymują się nieco poniżej własnych rekordów, które odbiły się odpowiednio pod koniec października i w połowie grudnia.

Nawet europejscy otylerzy ożywili się do życia. Niemiecki DAX właśnie po raz pierwszy w historii przekroczył 25 000.

Tymczasem zdecydowanie staroświecki, pozbawiony technologii FTSE 100 przekroczył poziom 10 000 podczas pierwszej sesji giełdowej 2026 roku i jak dotąd utrzymuje się powyżej tego poziomu.

Podobny obraz jest na rynkach Azji i Pacyfiku – japoński Nikkei, południowokoreański Kospi, Shanghai Composite, hongkoński Hang Seng i indyjski Nifty 50 osiągają lub są blisko historycznych rekordów. Inwestorzy zaczęli się rozwijać.

Część krytyki pochodzi ze strony liderów technologicznych i innych gigantów międzynarodowych, które od października 2022 roku odpowiadają za niemal nieustanny rajd.

Ale zamiast sygnalizować, że nadszedł czas na wypłatę z akcji, inwestorzy reinwestowali swoje zyski z technologii w dotychczas ignorowane, a więc niedowartościowane, zakątki światowych rynków akcji.

Inwestorzy poszerzyli swoją ekspozycję, a w rezultacie rynki akcji wyglądają zdrowiej i potencjalnie mniej ryzykownie niż od dłuższego czasu.

Nie ma na to wyraźniejszego dowodu niż stonowane wskaźniki zmienności w głównych amerykańskich indeksach.

VIX, który mierzy prognozowaną zmienność na SandP 500, systematycznie spada od kwietniowego szczytu, wracając do minów sprzed dwunastu miesięcy.

Oznacza to, że nawet przy najszerszym wskaźniku kondycji amerykańskiego rynku akcji na historycznych maksimach, inwestorzy nie widzą potrzeby płacenia za ubezpieczenie spadków poprzez opcje sprzedaży, przynajmniej przez najbliższe kilka miesięcy.

To samo dotyczy zmienności NASDAQ. Nie ma większego znaczenia, gdzie szukasz (w granicach rozsądku) – każdy dip został kupiony, a apetyt na ryzyko jest wysoki. Czego tu nie lubić?

Cóż, to, że dziś nie ma zmienności, nie znaczy, że jutro nie będzie. Jednak istnieją oczywiste przeszkody dla akcji.

Rezerwa Federalna USA właśnie obniżyła stopy procentowe do najniższego poziomu od ponad trzech lat, zapowiadając kolejne cięcia również w tym roku.

Szacuje się, że inflacja osiągnęła szczyt, a znaczna liczba analityków spodziewa się, że teraz cofnie się do celu Fed na poziomie 2%. Już istnieje w strefie euro.

Z drugiej strony, rynek pracy w USA stał się dla Fedu niepokojący. Bezrobocie nieco wzrosło, ale według historycznych standardów nadal pozostaje niskie.

Jednak listy zatrudnienia poza rolnictwem, które zostaną zaktualizowane w piątek 9 stycznia, były bardzo zróżnicowane.

Latem zeszłego roku były dwa fatalne odczyty, podczas gdy dane od tamtej pory nic nam nie dały, dzięki zamieszaniu przez zamknięcie rządu USA w październiku.

Czy inwestorzy się tym przejmują? Niewiele. Solidne ujawnienie listy płac jest postrzegane jako, ponieważ wskazuje na siłę w całej gospodarce USA. Niska liczba jest, ponieważ zwiększa prawdopodobieństwo wczesnej obniżki stóp.

Ale zawsze jest niepokojące, gdy wszyscy są po tej samej stronie, nawet gdy na horyzoncie nie widać niczego oczywistego.

Kłopoty czasem mogą pojawić się z nieoczekiwanego źródła, więc to chyba dobry moment, by się na nie przygotować.

(David Morrison jest starszym analitykiem rynku w Trade Nation. Poglądy są jego własne.)