Jak protekcjonizm Trumpa sprawia, że reszta świata znów staje się wielka

  • Protekcjonizm Trumpa sprawił, że umowy handlowe z USA wydają się politycznie warunkowe
  • UE, Indie i Kanada przyspieszają porozumienia, aby zabezpieczyć się przed niepewnością celną
  • Globalny handel reorganizuje się wokół bloków regionalnych i pragmatycznych partnerstw

Miniony rok przyniósł niezwykły widok w handlu globalnym, głównie z powodu protekcjonistycznej polityki Trumpa.

I tak po prostu, umowy, które utknęły w martwym punkcie przez dekadę lub dłużej, nagle szybko się rozwijają, podczas gdy kraje, które kiedyś polegały na USA jako oporze systemu, teraz wydają kapitał polityczny na budowanie alternatyw.

Katalizatorem jest oczywiście zmiana w sposobie, w jaki Stany Zjednoczone wykorzystują siłę handlową pod rządami Donalda Trumpa.

Cła nie dotyczą już tylko importu i eksportu. Stały się narzędziami powiązanymi z lojalnością, zgodnością i przetargami, a reszta świata reaguje na to odpowiednio.

Gdy cła przestaną dotyczyć handlu

Druga kadencja Trumpa jasno ustaliła jedną zasadę. Umowy handlowe ze Stanami Zjednoczonymi są tymczasowe.

Od połowy 2025 roku administracja USA rozszerzała lub groziła cłami nie tylko z powodu subsydiów czy deficytów, ale także ze względu na współpracę w zakresie bezpieczeństwa, więzi energetycznych, a teraz także kwestie terytorialne.

Umowa handlowa UE z 2025 roku ilustruje ten wzorzec.

Europa zaakceptowała 15% amerykańskie cło na większość swojego eksportu w zamian za zniesienie ceł na amerykańskie towary przemysłowe.

Niecałe pół roku później porozumienie jest już napięte, ponieważ Trump rozszerzył cła na stal i aluminium oraz ostrzegał przed nowymi opłatami powiązanymi z planami dotyczącymi Grenlandii.

To zagrożenie jest początkiem nowej fazy, w której taryfy nie są już powiązane z dostępem do rynku.

Są powiązane z poparciem suwerenności Danii nad Grenlandią.

Europejscy ustawodawcy zareagowali, podejmując działania na celu wstrzymania ratyfikacji umowy i otwarcie debatując nad wykorzystaniem unijnego narzędzia antyprzymusowego.

W wspólnym oświadczeniu opublikowanym 18 stycznia przywódcy Danii, Finlandii, Francji, Niemiec, Holandii, Norwegii, Szwecji i Wielkiej Brytanii oświadczyli następujące słowa:

To pokazuje, że dostęp do handlu może zostać cofnięty z powodu polityki niezwiązanej z handlem, więc każda umowa wiąże się z politycznym ryzykiem.

Europa buduje na zewnątrz, jednocześnie chroniąc się przed środkiem

Odpowiedź Europy była dwojaka. Z jednej strony wzmocnił swoje wewnętrzne narzędzia. Instrument antyprzymusowy, zaprojektowany, ale nigdy nie używany, jest obecnie częścią dyskusji na żywo.

Z drugiej strony, blok mocno naciska na zabezpieczenie zewnętrznych partnerstw, które zmniejszają narażenie na presję USA.

Najbardziej wyraźnym przykładem jest umowa UE-Mercosur.

Po 25 latach rozmów umowa z Brazylią, Argentyną, Urugwajem i Paragwajem została sfinalizowana w styczniu 2026 roku, pomimo protestów rolników oraz sprzeciwu Francji i innych krajów.

Niektóre szacunki sugerują, że długoterminowy wzrost PKB może sięgnąć nawet 0,7% dla Mercosur i około 0,1% dla UE.

Ale efekt strategiczny jest znacznie ważniejszy.

Pakt tworzy rynek liczący około 780 milionów ludzi i zapewnia Europie zasięg handlowy na niemal całej terenie Ameryki Łacińskiej, znacznie więcej niż w Stanach Zjednoczonych czy Chinach.

To nie jest przypadkowe. Amerykańskie cła na brazylijskie towary osiągnęły 50% podczas sporów w zeszłym roku.

Przywódcy Europy opisali umowę z Mercosur jako wyraz strategicznej autonomii.

W praktyce zapewnia dostęp do żywności, rynków przemysłowych oraz kluczowych surowców, takich jak lit i mangan, w czasie, gdy chińskie kontrole eksportu i amerykańskie cła są zarówno źródłami ryzyka.

Moment Indii i logika szybkości

Indie również stały się kluczową postacią tego przekształcania. W styczniu New Delhi i Bruksela przygotowywały się do podpisania, co miało być największą w UE umową handlową pod względem liczby ludności.

Rolnictwo jest wykluczone, co dekadę temu byłoby nie do pomyślenia.

W Indiach amerykańskie cła na niektóre eksporty wzrosły nawet do 50%. Rozmowy z Waszyngtonem utknęły w martwym punkcie w zeszłym roku.

Umowa UE oferuje ulgi w taryfach i pewność prawną dla sektorów takich jak farmaceutyka, motoryzacja, tekstylia i usługi.

Indyjscy eksporterzy tekstyliów obecnie muszą płacić cła UE sięgające 16%, podczas gdy rywale, tacy jak Bangladesz, korzystają z preferencji.

Dla Europy Indie stanowią przeciwwagę dla nadmiernego polegania na Chinach i zabezpieczenie przed zmiennością USA. Umowa stawia na szybkość i skalę ponad perfekcję, ale odzwierciedla też coś więcej.

W systemie, w którym dostęp można szybko cofnąć, kraje są skłonne zaakceptować węższe porozumienia, jeśli zapewnią przewidywalność.

Kanada i Chiny wybierają pragmatyzm

Niedawny reset Kanady wobec Chin pokazuje, jak ta logika odnosi się nawet do bliskich sojuszników USA.

Ottawa i Pekin zgodziły się na drastyczne obniżenia ceł na pojazdy elektryczne i rzepak, znosząc odwetowe środki, które doprowadziły do chińskich ceł na kanadyjskie nasiona rzepaku sięgającego 84%.

Na mocy nowego porozumienia Kanada pozwoli na prawie 50 000 chińskich pojazdów elektrycznych rocznie przy cłach 6,1%, podczas gdy Chiny obniżą cła na rzepak do około 15%.

Umowa znacznie odbiega od polityki USA, która utrzymuje ostre bariery wobec chińskich pojazdów elektrycznych. Kanadyjscy urzędnicy przedstawili porozumienie jako powrót do przewidywalności.

Chiny są drugim co do wielkości partnerem handlowym Kanady, z handlem dwustronnym przekraczającym 130 miliardów kanadyjskich w 2024 roku.

Wykazują także większe zainteresowanie zakupem ropy z Kanady.

Z ponownym wprowadzeniem amerykańskich ceł i zaostrzeniem retoryki, Ottawa wybrała dywersyfikację zamiast alignmentu.

System reorganizujący się

Razem te ruchy wskazują na globalny system, który się reorganizuje.

Stany Zjednoczone pozostają największym pojedynczym rynkiem i największym źródłem importu dla Europy.

Żadne porozumienie z Mercosur ani Indiami tego nie zastępuje. Ale coś musi się zmienić.

Kraje już nie czekają, aż USA ustabilizują politykę handlową. Wręcz przeciwnie, budują gęste sieci umów gdzie indziej, by zabezpieczyć się przed amerykańskimi odwróceniami decyzji.

Bloki regionalne zyskują na znaczeniu. Ramy prawne stają się coraz głębsze poza USA.

Dwustronny pragmatyzm zastępuje ideologiczne dopasowanie, gdy cła zagrażają środkom utrzymania.

A odcinek z Grenlandii sprawia, że wszystko jest jeszcze bardziej intensywne. Gdy cła są powiązane z suwerennością i wyborami bezpieczeństwa, udogodnienia przestają działać.

Gotowość Europy do zawieszenia umowy handlowej z USA podczas finalizacji z Ameryką Południową oddaje nową kalkulację.

Dźwignia nadal działa w indywidualnych negocjacjach. Z czasem zachęca partnerów do szukania innych kotwic.

Świat nie zwraca się przeciwko Stanom Zjednoczonym, ale wycenowuje niepewność. Handel kiedyś opierał się na powolnych zasadach i przewidywalnych sporach.

Obecnie traktuje się je jako pole władzy.

Amerykańscy "sojusznicy" działają szybko. Może szybciej niż Trump. Umowy, które przez lata leżały bezczynnie, są w toku.

Kraje stoją bliżej siebie, a być może wynika to z konieczności.