Invezz

Trump nazywa to złotą erą, ale rachunki za zakupy temu przeczą

  • Inflacja się ochładza, ale koszty pozostają wysokie dla gospodarstw domowych.
  • Poparcie dla gospodarki USA spada poniżej 40 procent.
  • Wyborcy dystansują się w miarę wzrostu ryzyka wyborów śródokresowych.

Prezydent Trump wygłosił najdłuższe przemówienie o stanie państwa we współczesnej historii, które trwało nieco krócej niż 1 godzinę i 48 minut.

Oświadczył, że Ameryka jest „większa, lepsza, bogatsza i silniejsza niż kiedykolwiek wcześniej” oraz że „rycząca gospodarka USA huczy jak nigdy dotąd.”

Prezydent USA mówi jedno, dane pokazują co innego, a wyborcy mają własne zdanie.

Rzeczywiście, inflacja nie rośnie, amerykański rynek akcji jest blisko rekordowych poziomów, a oprocentowanie kredytów hipotecznych spadło.

Jednak poparcie dla prezydenta spadło poniżej 40%. Skąd więc rozbieżność?

Solidna gospodarka na papierze

Według konwencjonalnych miar gospodarka USA jest stabilna. Inflacja cen konsumpcyjnych w 2025 roku wynosiła od 2,4-2,7% w zależności od miary.

Inflacja bazowa na rocznej podstawie z trzymiesięcznego okresu osiągnęła 1,7%. Ceny benzyny spadły z około $3.12 za galon w dniu inauguracji do mniej więcej $2.95.

Stopy oprocentowania kredytów hipotecznych są najniższe średnio od 2022 roku, gdyż rentowności obligacji skarbowych spadły.

Wzrost jednak zwolnił w ostatnim kwartale ubiegłego roku. Tworzenie miejsc pracy w 2025 roku wyniosło około 181,000 stanowisk. Bezrobocie jest nieco wyższe niż rok temu.

Wskaźnik różnicy na rynku pracy opracowany przez Conference Board, który mierzy lukę między osobami twierdzącymi, że miejsc pracy jest pod dostatkiem, a tymi, które uważają je za trudne do zdobycia, pogorszył się.

Żadne z tego nie sygnalizuje bankructwa gospodarki, raczej jej ochłodzenie przy stabilnych rynkach aktywów i słabszym impetem gospodarstw domowych.

Dlaczego wyborcy czują się gorzej niż wskazują dane?

Odpowiedź leży w poziomach, a nie w stopach. Inflacja może być niższa niż w 2022 roku, ale ceny artykułów spożywczych, czynsze, ubezpieczenia i opłaty za media pozostają wysokie w porównaniu z tym, gdzie były trzy lata temu.

Wzrost CPI o 2,4% nadal kumuluje się na już podwyższonej bazie. Dla wielu gospodarstw domowych to jest odczuwalne na co dzień.

Badania opinii uchwytują to napięcie. Reuters i Ipsos pokazują 40% poparcia dla sposobu, w jaki Trump radzi sobie z gospodarką. AP NORC wskazuje 36%.

Średnia skompilowana przez Cook Political Report pokazuje ogólne poparcie na 41% przy 57% dezaprobaty.

Ankieta YouGov dla The Economist pokazuje, że 69% respondentów ocenia gospodarkę jako przeciętną lub słabą, a połowa twierdzi, że się pogarsza.

To dlatego, że inwestorzy często śledzą trendy inflacyjne i wzrost zysków, podczas gdy wyborcy patrzą na rachunki za czynsz i paragony ze sklepu. Te dwie linie czasowe nie są już zsynchronizowane.

Luka obietnic

Podczas kampanii Trump obiecywał niższe ceny żywności i znacząco niższe koszty energii. W swoim przemówieniu o stanie państwa ogłosił, że gospodarka huczy i powiedział, że miliony korzystają na rosnących rynkach i niższych stopach.

Choć retoryka była rozbudowana, realizacja była bardziej umiarkowana.

Inflacja spadła z poziomu szczytowego, ale ceny żywności wzrosły o 2,4% w pierwszym roku jego drugiej kadencji. Koszty kredytów hipotecznych zmniejszyły się, choć częściowo dlatego, że rynki obligacji wyceniają wolniejszy wzrost.

W rzeczywistości więc gospodarka nie przyspieszyła; spowolniła z poziomów osiągniętych po pandemii.

Różnica między obietnicami a wynikami wyjaśnia dużą część gniewu.

Rynek pracy wciąż się trzyma, jednak przystępność cenowa mieszkań i opieki zdrowotnej pozostaje nierozwiązana.

Gdy oczekiwania są ustalone na jednym poziomie, a rzeczywistość osiada na innym, wskaźniki poparcia mają tendencję podążać za tą luką, a nie za danymi.

Cła, sądy i ryzyko wzrostu

Polityka handlowa ma kluczowe znaczenie dla odczuć zwykłych ludzi.

Sąd Najwyższy uchylił najbardziej rozległą część systemu taryfowego Trumpa.

Prezydent nazwał decyzję niefortunną i obiecał alternatywne mechanizmy. Nadal twierdzi, że cła płacone są przez kraje zagraniczne i pewnego dnia mogą zastąpić podatki dochodowe.

Większość badań ekonomicznych dochodzi do wniosku, że cła w dużej mierze ponoszą amerykańskie firmy i konsumenci. Działają one jak podatek od importu.

Stopy hipoteczne spadły częściowo dlatego, że rentowności obligacji skarbowych zmalały z powodu obaw o napięcia handlowe i wolniejszy wzrost. Innymi słowy, część złagodzenia warunków finansowych wymienionego w przemówieniu odzwierciedla ostrożność na rynkach obligacji, a nie odnowioną ekspansję.

Dla inwestorów ta mieszanka jest złożona. Rynki akcji reagują na zyski i płynność. Gospodarstwa domowe reagują na koszty i bezpieczeństwo zatrudnienia.

Niepewność handlowa może wspierać obligacje, jednocześnie ograniczając zaufanie przedsiębiorstw. Ta dywergencja wzmaga szerszą lukę percepcyjną.

Gdy wyborcy przepisują własną historię

Najbardziej wymowny punkt danych może nie pochodzić z inflacji ani PKB, lecz z metodologii badań ankietowych.

Ankieterzy, którzy zarejestrowali faktyczny wybór w 2024 roku bezpośrednio po wyborach, teraz stwierdzają, że około 6% zweryfikowanych wyborców Trumpa zaprzecza, że na niego głosowali.

Wśród wyborców Trumpa, którzy nie aprobują jego pracy, prawie jeden na czterech już nie przyznaje się do swojego pierwotnego głosu.

Źródło: The Argument

Wzorzec występuje w obie strony. Wyborcy Harris, którzy teraz aprobują Trumpa, częściej twierdzą, że na niego głosowali. Badacze opisują to jako pogodzenie preferencji. Ludzie dostosowują swoją pamięć, aby dopasować ją do aktualnych uczuć.

To więcej niż szum statystyczny. Gdy wyborcy zaczynają dystansować się od urzędującego, sygnalizuje to erozję reputacji. Poparcie poniżej 40% to jedno ostrzeżenie. Zmiana deklaracji głosowania przez zwolenników to kolejne.

Matematyka wyborów śródokresowych

Historia pokazuje, że w 2010 roku Barack Obama wszedł w wybory śródokresowe z kruchym ożywieniem i stracił ponad 60 miejsc w Izbie Reprezentantów.

Dziś Republikanie mają bardzo wąską większość. Wyborcy niezależni wykazują wskaźniki dezaprobaty powyżej 60% w kilku badaniach.

56% wyborców w ankiecie Wall Street Journal twierdzi, że prezydent nie ma właściwych priorytetów, a 58% wyraża dezaprobatę dla jego radzenia sobie z inflacją.

Przemówienia o stanie państwa rzadko przesuwają liczby w trwały sposób. Mogą wyjaśniać strategię. To przemówienie opierało się w dużej mierze na optymizmie i patriotyzmie, a nie na empatii. Takie podejście mobilizuje bazę. Może jednak nie poszerzyć koalicji.

Źródło: Bloomberg

Dla inwestorów ryzykiem nie jest recesja w krótkim okresie. Ryzykiem są ograniczenia polityczne. Słabe notowania poparcia mogą ograniczyć elastyczność fiskalną, skomplikować politykę handlową i zwiększyć prawdopodobieństwo legislacyjnego impasu po listopadzie.

Rynki mogą prosperować dzięki stabilności, ale mają trudności z niepewnością polityki i reaktywnym zarządzaniem.

Gospodarka USA nie jest w kryzysie. Jednak wiara w sprawowanie nad nią pieczy słabnie. Gdy zaufanie spada szybciej niż wzrost, polityka ma tendencję do doganiania danych.