Invezz

Brent po 121 USD: czy ropa zmierza do 150 USD, jeśli Ormuz pozostanie zamknięty?

Brent po 121 USD: czy ropa zmierza do 150 USD, jeśli Ormuz pozostanie zamknięty?
Devesh Kumar
30 kwi 2026, 06:06 AM

Wspierane przez

Invezz
Ropa Brent (BCO)

Kup ekspozycję na Brent (np. BCO lub substytut w kontraktach terminowych/ETF). Artykuł przedstawia Ormuz jako utrzymujący się szok podaży, a nie jednorazowy skok: zaledwie ~6 statków przepłynęło w ciągu 24 godzin wobec zwykłych 125–140, a normalizacja przewidywana jest dopiero pod koniec czerwca. Przy kurczeniu się zapasów i tym, że rynek już uwzględnia 150 USD, potencjał wzrostu jest asymetryczny, jeśli zakłócenia potrwają do połowy maja.

Kluczowe ryzyko: Szybkie i wiarygodne ponowne otwarcie Ormuz (tankowce wracają do normalnych tras), co pozwoli odbudować zapasy i zdławi narrację o 150 USD.

Usługi naftowe (SLB)

Kup SLB. Utrzymujące się zakłócenia tras dostaw utrzymują ceny ropy na podwyższonym poziomie, co wspiera nakłady inwestycyjne (capex) i aktywność w segmencie upstream oraz usług związanych z produkcją. Wyższe zrealizowane ceny wraz z niepewnością logistyczną zwykle wydłużają cykl intensywniejszych prac przy istniejących złożach i infrastrukturze, co korzystnie wpływa na dostawców usług związanych z wydobyciem i utrzymaniem.

Kluczowe ryzyko: Zniszczenie popytu na ropę lub gwałtowny spadek cen zmusi operatorów do szybkiego cięcia wydatków, uderzając w przychody firm serwisowych.

  • Brent rośnie w miarę pogłębiania się obaw o szok podaży związany z Ormuzem.
  • Ruch statków załamuje się, co powoduje poważne ograniczenia globalnych przepływów ropy.
  • Banki ostrzegają, że ropa może osiągnąć 150 USD, jeśli zakłócenia się utrzymają.

Ropa Brent wzrosła w okolice 121 USD po ośmiodniowym rajdzie, a traderzy traktują ten ruch mniej jako chwilowy skok, a bardziej jako szok podażowy.

Cieśnina Ormuz pozostaje w praktyce zamknięta dla normalnego ruchu, przy zaledwie kilku jednostkach przepływających w ostatnich dniach, a tranzyt komercyjny wciąż jest ograniczony przez impas między USA a Iranem.

Międzynarodowa Agencja Energetyczna już określiła zakłócenie jako największy w historii szok podaży ropy, co przesunęło pytanie rynkowe z tego, czy ceny mogą pozostać podwyższone, na to, jak bardzo mogą jeszcze wzrosnąć.

Wall Street nie traktuje już 150 USD jako ryzyka ogona

Byczy case dla ropy przesunął się wyraźnie do głównego nurtu.

J.P. Morgan ostrzegał na początku kwietnia, że ropa może w krótkim terminie wzrosnąć do 120–130 USD, z ryzykiem skoku powyżej 150 USD, jeśli przepływy przez Ormuz pozostaną zaburzone do połowy maja.

Bank wskazał, że kluczową kwestią jest nie tylko początkowy wstrząs cenowy, ale długość zakłóceń i wynikający z tego spadek zapasów.

Goldman Sachs również przyjął bardziej konstruktywną ocenę. Analitycy kierowani przez Daana Struyvena napisali:

Ryzyka gospodarcze są większe niż sugeruje nasz bazowy scenariusz dla ropy, z powodu skumulowanych ryzyk wzrostowych cen ropy, niezwykle wysokich cen produktów rafinowanych, ryzyka niedoborów produktów oraz bezprecedensowej skali szoku

Daan StruyvenAnalityk, Goldman Sachs

Goldman podniósł swoją prognozę cen Brent na czwarty kwartał do 90 USD za baryłkę, jednocześnie przewidując, że eksporty przez Ormuz znormalizują się dopiero pod koniec czerwca.

Citi widzi Brent na poziomie 110 USD w drugim kwartale, z byczym scenariuszem 150 USD, jeśli zakłócenia utrzymają się do końca czerwca.

Dlaczego ten szok wydaje się inny?

To, co czyni tę sytuację bardziej niebezpieczną, to fakt, że sama trasa dostaw pozostaje ograniczona, a nie tylko zagrożona.

Według lokalnych raportów, zaledwie sześć statków przepłynęło Ormuz w 24‑godzinnym okresie 29 kwietnia, co stanowi ułamek normalnych 125–140 przejść dziennie przed wybuchem wojny.

Ten sam raport wskazywał, że ruch w dużej mierze odbywał się przez wody irańskie, a komercyjne trasy pozostają niepewne nawet po ogłoszonym 8 kwietnia zawieszeniu broni.

Mówiąc najprościej, rynek nie ma do czynienia z czystym ponownym otwarciem, po którym następują normalne przepływy; ma do czynienia z kontrolowanym zawieszeniem, które utrzymuje w niepewności tankowce, ubezpieczycieli i rafinerie.

To rozróżnienie ma znaczenie, ponieważ rynki energetyczne wyceniają nie tylko ropę, która już nie dociera; wyceniają też baryłki, które mogą się nadal nie przemieścić.

IEA prognozuje, że podaż spadnie w tym roku o 1,5 mln baryłek dziennie z powodu wojny, i agencja nadal uważa wznowienie przepływów przez Ormuz za najważniejszy czynnik łagodzący presję na ceny.

Co mogłoby obniżyć ceny

Najpewniejszą drogą do niższych cen byłoby wiarygodne ponowne otwarcie cieśniny.

Negatywny scenariusz Goldmana zakłada normalizację eksportu z Zatoki do końca czerwca, ponieważ bank widzi pewne odbicie produkcji na Bliskim Wschodzie, jeśli trasa się ustabilizuje.

Z drugiej strony, ostrzeżenie J.P. Morgana pokazuje, jak szybko rynek może się odwrócić, jeśli zakłócenia przeciągną się do połowy maja, a zapasy nadal będą się kurczyć.