Invezz

Pułapka Tukidydesa: dlaczego wojna sprzed 2 500 lat wisiała nad szczytem Trump–Xi

Pułapka Tukidydesa: dlaczego wojna sprzed 2 500 lat wisiała nad szczytem Trump–Xi
Vatsala Gaur
16 maj 2026, 14:38 PM

Wspierane przez

Invezz
Ekspozycja obronna związana z Tajwanem

Kupuj iShares U.S. Aerospace & Defense ETF (ITA) oraz ekspozycję na łańcuch dostaw obrony/półprzewodników skoncentrowaną na Tajwanie poprzez iShares MSCI Taiwan ETF (EWT). Stanowcze „czerwona linia” Xi w kwestii Tajwanu oraz odmowa Trumpa, by sprecyzować wsparcie obronne, zwiększają prawdopodobieństwo utrzymania podwyższonej premii za ryzyko w sektorze obronnym i przemysłach powiązanych z Tajwanem w krótkim okresie, nawet bez porozumienia. Rynki będą wyceniać „niejednoznaczność” jako wyższe ryzyko ogona, wspierając trwały napływ kapitału do beneficjentów łańcucha dostaw obronnych i tajwańskich.

Kluczowe ryzyko: Trump sygnalizuje później jasne, wiarygodne zobowiązanie obronne (lub ścieżkę deeskalacji), co zlikwiduje premię za niejednoznaczność i skompresuje wyceny ryzyka w sektorze obronnym/Tajwanie.

Wycofanie z Chin

Sprzedawaj iShares MSCI China ETF (MCHI) i/lub Invesco China Technology ETF (CQQQ). Sednem artykułu nie jest jedynie retoryka — to ostrzejsze ostrzeżenie dotyczące Tajwanu bez jasnej odpowiedzi ze strony USA. Taka kombinacja zwiększa prawdopodobieństwo sankcji, kontroli eksportu i ryzyka odpływu kapitału, co uderzy w akcje chińskie mocniej niż w kompleks amerykański/sektor obronny. Spodziewaj się rotacji inwestorów z ekspozycji na Chinach dopóki nie poprawi się jasność co do Tajwanu.

Kluczowe ryzyko: Pojawienie się konkretnego ramowego porozumienia USA–Chiny, które zmniejszy ryzyko eskalacji wokół Tajwanu (nawet bez pisemnego zobowiązania dotyczącego Tajwanu), wywoła szybkie przeszacowanie akcji chińskich.

  • Eksperci zinterpretowali użycie przez Jinpinga „pułapki Tukidydesa” jako jego stanowisko wobec Tajwanu.
  • Prezydent USA Donald Trump powiedział, że odmówił rozmowy o Tajwanie z chińskim prezydentem.
  • Jinping wielokrotnie używał tego terminu na przestrzeni lat w odniesieniu do relacji Chin ze Stanami Zjednoczonymi.

W 2015 r. prezydent Chin Xi Jinping użył terminu „pułapka Tukidydesa” w Seattle przed publicznością, wśród której był były sekretarz stanu Henry Kissinger.

„Na świecie nie ma czegoś takiego jak rzekoma pułapka Tukidydesa. Jednak jeśli państwa o znaczeniu globalnym raz po raz popełniają strategiczne błędy w kalkulacji, mogą same stwarzać takie pułapki” — powiedział Xi przed bankietem państwowym zorganizowanym przez ówczesnego prezydenta USA Baracka Obamę.

Użył tego wyrażenia ponownie w 2024 r., spotykając się z prezydentem USA Joe Bidenem w Limie w Peru, na marginesie 31. spotkania przywódców gospodarczych APEC.

„Pułapka Tukidydesa nie jest historyczną nieuchronnością. Nie należy i nie da się prowadzić nowej zimnej wojny. Powstrzymywanie Chin jest nierozsądne, nie do przyjęcia i z góry skazane na niepowodzenie” — mówił.

Xi wrócił do tego terminu po raz trzeci podczas ostatniej wizyty obecnego prezydenta USA Donalda Trumpa w Chinach.

Przemawiając przed Trumpem w Wielkiej Hali Ludowej, Xi stwierdził, że świat stanął na nowej rozdrożu.

„Czy Chiny i Stany Zjednoczone potrafią przezwyciężyć ‚pułapkę Tukidydesa’ i ustanowić nowy paradygmat stosunków między mocarstwami?” — pytał.

Przez ponad dekadę Xi Jinping i wysocy chińscy dyplomaci przywoływali to pojęcie, przedstawiając je nie jako nieunikniony skutek, lecz jako przestrogę przed strategiczną błędną kalkulacją.

To, co odróżnia tę wypowiedź, to sposób, w jaki użył jej Jinping — powiedział Steve Bannon, były strateg Trumpa i pasjonat wojny peloponeskiej.

Bannon zinterpretował tę uwagę jako groźbę skierowaną do Donalda Trumpa w kontekście Tajwanu, ostrzegając, że jeśli Stany Zjednoczone będą się mieszać w to, co Chiny uważają za sprawy wewnętrzne, może to doprowadzić do konfliktu zbrojnego.

„To jest wyjątkowo bezpośrednie, zwłaszcza gdy pada to w oświadczeniu otwierającym” — powiedział Bannon, jak donosi Politico.

Czym jest pułapka Tukidydesa?

Tukidydes, starożytny grecki historyk, opisał wojnę peloponeską (431–404 p.n.e.) między Atenami a Spartą, przypisując jej przyczyny różnym czynnikom politycznym, gospodarczym i strategicznym.

Jedna z jego najczęściej cytowanych obserwacji brzmi:

„To, co uczyniło wojnę nieuniknioną, to wzrost potęgi Aten i lęk, jaki to wzbudziło w Sparcie.”

Później Graham Allison, profesor rządu na Harvardzie, ukuł termin „pułapka Tukidydesa” w swojej książce Destined for War.

Odnosi się on do niebezpiecznej sytuacji, w której rosnąca potęga zagraża wypchnięciu dotychczasowego hegemona — sytuacji, która historycznie często prowadziła do wojny.

W miarę jak Chiny nadal rosną i kwestionują globalne przywództwo Stanów Zjednoczonych, Allison stwierdził, że idea ta wydaje się dziś bardziej aktualna niż kiedykolwiek.

Pisząc dla Financial Times w 2012 r., Allison pytał: „definiującym pytaniem o porządek światowy w nadchodzących dekadach będzie: czy Chiny i USA mogą uniknąć pułapki Tukidydesa?”

Allison rozwinął koncepcję „pułapki” w swojej książce z 2017 r. Destined for War: Can America and China Escape Thucydides’s Trap?, w której argumentował, że oba kraje „zmierzają ku kolizji prowadzącej do wojny — chyba że obie strony podejmą trudne i bolesne działania, by jej zapobiec”.

Aby zilustrować swoją teorię, profesor Allison zidentyfikował 16 przypadków w historii, w których rosnąca potęga zagrażała wypchnięciu panującej.

Według jego zestawienia, które ma charakter subiektywny, 12 z 16 rywalizacji zakończyło się konfliktem.

Obserwatorzy zauważyli, że Xi używał tego terminu od lat, lecz sięgnięcie po klasyczne odniesienie podczas wizyty Trumpa mogło zapowiadać jego stanowisko wobec Tajwanu.

Oświadczenie Xi o Tajwanie i jego implikacje

„Kwestia Tajwanu jest najważniejszą sprawą w stosunkach chińsko‑amerykańskich” — powiedział Xi, odnosząc się do samorządnej wyspy, którą Chiny uważają za swoją.

„Jeżeli zostanie źle potraktowana, obie nacje mogą zderzyć się lub nawet wejść w konflikt, popychając całe chińsko‑amerykańskie relacje w wysoce niebezpieczną sytuację” — dodał.

„Jeżeli będzie nią właściwie zarządzana, relacje dwustronne będą cieszyć się ogólną stabilnością. W przeciwnym razie oba kraje będą miały starcia, a nawet konflikty, wystawiając całość relacji na wielkie niebezpieczeństwo” — stwierdzono w chińskim komunikacie.

Wen‑Ti Sung, ekspert będący stypendystą niebędącym rezydentem w Global China Hub Atlantic Council, ocenił, że ton Xi był „zaskakująco stanowczy jak na dyplomację szczytową”.

To miało sygnalizować Trumpowi, że „kwestia Tajwanu pozostaje najczerwieńszą z czerwonych linii” dla Pekinu.

Przekaz Xi brzmiał: „jeśli potraktujecie Tajwan właściwie, jesteśmy przyjaciółmi; jeśli źle — możemy stać się wrogami zanim się zorientujecie” — napisał Sung w analizie dla The Guardian.

W wersji Xi analogii, odważniejsze Chiny są Atenami wobec amerykańskiej Sparty.

Żadna z tych ról nie jest szczególnie atrakcyjna: Ateny przegrały wojnę, swoje imperium i większość wpływów. Sparta wygrała, lecz jej dominacja wśród polis greckich osłabła po kilkudziesięciu latach.

Czytanie między wierszami

Podczas bankietu państwowego później tego wieczoru prezydent Xi Jinping przyjął bardziej pojednawczy ton, podkreślając, że Stany Zjednoczone i Chiny potrafią zarządzać tym, co wielu postrzega jako coraz bardziej nieuniknione tarcia strategiczne.

„Osiągnięcie wielkiego odrodzenia narodu chińskiego i ponowne uczynienie Ameryki wielką może iść w parze… i podnosić dobrobyt całego świata” — powiedział Xi.

Na portalach społecznościowych prezydent USA Donald Trump odpowiedział, że Xi „bardzo elegancko zasugerował, iż Stany Zjednoczone być może są narodem w odwrocie”.

Oczywiście — dodał Trump — nie odnosiło się to do Stanów Zjednoczonych za jego kadencji.

Niepewność podsycił w piątek Trump, gdy odmówił bezpośredniej odpowiedzi na pytanie, czy Stany Zjednoczone obronią Tajwan w przypadku chińskiego ataku.

„To pytanie zostało mi dziś zadane” — powiedział Trump dziennikarzom na pokładzie Air Force One w drodze powrotnej do USA po dwudniowym szczycie w Pekinie.

„To pytanie zadał mi dziś prezydent Xi. Powiedziałem, że o tym nie mówię” — oświadczył prezydent.

Komentarze Trumpa padły po tym, jak reporter zapytał, czy USA obronią Tajwan, gdyby Chiny podjęły działania militarne przeciw wyspie.

„Nie chcę tego mówić” — odpowiedział Trump.

„Tylko jedna osoba to wie. Wiecie kto? Ja. Tylko ja” — dodał, wspominając, że Xi zadał mu to samo pytanie wcześniej tego dnia.

Również oficjalne streszczenie spotkania opublikowane później przez Biały Dom pominęło wzmiankę o tej kwestii.

Dlaczego kwestia Tajwanu mogła pozostać bez odpowiedzi

Przed tegorocznym szczytem między prezydentami Chin i USA Tajwan był powszechnie postrzegany jako niespokojny obserwator uwięziony między dwoma największymi mocarstwami świata.

Analitycy sugerowali, że Tajpej obawiał się nieprzewidywalnej i transakcyjnej natury polityki Donalda Trumpa, co mogłoby skłonić go do przewartościowania długotrwałego wsparcia Waszyngtonu dla demokratycznie rządzonej wyspy.

Komentatorzy spekulowali, że potrzeba prezydenta USA uzyskania poparcia Pekinu w zakończeniu trwającej wojny z Iranem mogłaby stworzyć drogę do pewnej formy „wielkiego porozumienia”, w którym Waszyngton mógłby pójść na ustępstwa w kwestii wsparcia dla Tajwanu.

Ale ton wypowiedzi Xi sugerował, że przywódca Chin „może nie chcieć umieszczać Tajwanu w takiej ramie” — powiedział Alexander Huang, przewodniczący tajwańskiego think tanku Council on Strategic and Wargaming Studies, jak podał The Guardian.

„Xi nie otwarcie prosił Trumpa o wypowiedzenie lub zobowiązanie się do czegoś w sprawie Tajwanu. Uważa on, że kwestia tajwańska powinna być rozwiązywana wyłącznie między [Tajpejem a Pekinem]. Otwarte żądanie konkretnych słów lub działań ze strony Trumpa sprawiłoby wrażenie, że Tajwan jest przedmiotem targu” — powiedział Huang.

Eksperci dodawali też, że decyzja Trumpa o nieudzieleniu wyczerpującej odpowiedzi dotyczącej Tajwanu była jego sposobem „wyczucia atmosfery” po stanowczym oświadczeniu Jinpinga.

Pułapka Tukidydesa powraca w debacie o globalnych mocarstwach

Xi Jinping nie jest jedynym przywódcą, który przywołuje Tukidydesa, kwestionując hegemonię USA.

W szeroko komentowanym przemówieniu wygłoszonym na dorocznym spotkaniu World Economic Forum w styczniu kanadyjski premier Mark Carney również otworzył wystąpienie odniesieniem do Tukidydesa, cytując słynny aforyzm historyka: „silni robią, co mogą, a słabi cierpią, co muszą”.

Przemówienie Carney’a miało zachęcić kraje średniej wielkości do przeciwstawienia się administracji Trumpa, która — jego zdaniem — demontuje oparty na zasadach porządek międzynarodowy.

Ryan Swan, ekspert ds. relacji chińsko‑amerykańskich z Bonn International Centre for Conflict Studies w Niemczech, postrzega powtarzane użycie tej koncepcji przez Xi jako część szerszego wysiłku dyplomatycznego Pekinu mającego na celu przedstawienie siebie jako „odpowiedzialnego mocarstwa” zdolnego do pokojowego współistnienia ze Stanami Zjednoczonymi.

Od objęcia urzędu w 2012 r. Xi dążył do tego, by Stany Zjednoczone traktowały Chiny jako równorzędnego partnera i powstrzymały się od przeciwstawiania Pekinowi w tym, co Chiny uważają za swoją strefę wpływów — uznanie, które chińscy urzędnicy uważają za pomocne w osiągnięciu bardziej stabilnego współistnienia między dwoma mocarstwami.

„Chiny nie postrzegają pułapki Tukidydesa jako modelu predykcyjnego, jak bywa ona czasem wykorzystywana na Zachodzie, lecz jako groźbę, której można i należy unikać” — powiedział Swan w raporcie dla The New York Times.