Nowa era w amerykańskiej polityce? Donald Trump kontra Elon Musk i wzrost potęgi platformy

  • Spór Tumpa i Muska wywołał 14% spadek akcji Tesli i zagrożenia dla amerykańskich programów kosmicznych.
  • Platformy mediów społecznościowych zastąpiły zakulisowe rozmowy polityczne publicznym dramatem i wpływem opartym na algorytmach.
  • Prezydentura i własność platformy łączą się w nowy rodzaj władzy, która omija tradycyjne instytucje.

To, co zaczęło się jako głośne partnerstwo między prezydentem a najbogatszym człowiekiem na świecie, przerodziło się w kłótnię transmitowaną na żywo.

Trump i Musk atakują się teraz nawzajem na oczach milionów.

Groźby są wysyłane za pośrednictwem memów. Polityka krajowa jest dyskutowana w postach i sondażach.

Prezydent USA wykorzystuje swoją platformę mediów społecznościowych również jako politykę zagraniczną.

Coś fundamentalnego zmieniło się w sposobie sprawowania władzy w Ameryce.

Co się dzieje, gdy prezydent i najbogatszy człowiek na świecie idą na wojnę?

Do zeszłego tygodnia Elon Musk był jednym z najcenniejszych sojuszników Trumpa.

Dyrektor generalny Tesli przekazał prawie 288 milionów dolarów na rzecz kandydatów Trumpa i Republikanów w cyklu 2024.

Wzmocnił kampanię Trumpa na X.

Pomógł zbudować cyfrową infrastrukturę wpływów prawicowych, a nawet objął nieformalną rolę w Białym Domu jako lider DOGE, obecnie zdemontowanej grupy zadaniowej, której celem jest ograniczenie marnotrawstwa rządowego.

Ich współpraca wydawała się bezproblemowa. Musk nosił czapkę MAGA, a Trump wręczył mu ceremonialny klucz w Gabinecie Owalnym.

Musk gościł go na X wydarzeniach audio na żywo i zalał platformę postami generowanymi przez sztuczną inteligencję wymierzonymi w przeciwników Trumpa.

Wspólnie kształtowali cykle komunikacyjne, polityczne i medialne, często w ciągu kilku godzin.

Ale skończyło się tak szybko, jak się zaczęło.

Punkt zwrotny nastąpił 3 czerwca, kiedy Musk nazwał flagową ustawę Trumpa o podatkach i wydatkach "obrzydliwą obrzydliwością" i ostrzegł, że zwiększy ona deficyt krajowy.

Do 5 czerwca sytuacja przerodziła się w publiczną walkę na pełną skalę.

Cyfrowa wojna

To, co wydarzyło się później, nie było normalnym sporem politycznym. Był to cyfrowy upadek, któremu towarzyszyły ataki w czasie rzeczywistym, kontrataki i załamania na rynku.

W czwartek rano Musk opublikował stare tweety Trumpa na temat pułapów zadłużenia i odpowiedzialności fiskalnej, sugerując, że prezydent porzucił własne wartości.

Przed południem Trump odpowiedział podczas spotkania z kanclerzem Niemiec Friedrichem Merzem.

Oskarżył Muska o to, że jest zły z powodu utraty dotacji do pojazdów elektrycznych w ustawie, a następnie zasugerował, że ich związek prawdopodobnie się skończył.

Musk eskalował. Twierdził, że nigdy nie widział tekstu ustawy i napisał, że Trump przegrałby wybory bez niego.

Po południu Trump zagroził anulowaniem wszystkich kontraktów federalnych z firmami Muska, w tym Teslą i SpaceX.

Akcje Tesli spadły w czwartek o 14%, co jest najgorszą jednodniową stratą od marca.

Akcje spadły o ponad 30% od dnia inauguracji.

Czy media społecznościowe są teraz potężniejsze niż prezydencja?

Według The Washington Post, Trump opublikował 2262 posty na Truth Social tylko podczas swojej drugiej kadencji. To ponad trzykrotnie więcej niż w pierwszej kadencji jego aktywności na Twitterze.

Jego posty mieszają politykę, propagandę i osobiste zemsty. Często są pisane wielkimi literami, pełne hiperboli i odbijają się echem w prawicowych mediach, zanim dzień dobiegnie końca.

Musk kontroluje X, który dociera do ponad 220 milionów obserwujących. Kontroluje algorytm, system monetyzacji i zasady.

Wielokrotnie wzmacniał konta, które go chwalą, zawieszał te, które mu się sprzeciwiają, i wykorzystywał sondaże do podejmowania decyzji w czasie rzeczywistym, które wpływają na dyskurs publiczny.

Razem te dwie postacie zmieniły relacje między technologią, polityką i mediami.

Przez wiele miesięcy ich platformy działały jako wzajemne przedłużanie się, wzmacniając wspólne cele i uciszając sprzeciw.

Ale teraz ich platformy stały się bronią wymierzoną w siebie nawzajem. Oba kontrolują ogromny zasięg. Ani jedno, ani drugie nie odpowiada tradycyjnym instytucjom.

Tu już nie chodzi tylko o politykę. Chodzi o to, kto kontroluje uwagę.

Czy media społecznościowe mogą stać się orężem państwa?

Ten spór jest nie tylko żenujący. To niebezpieczne.

Ameryka weszła w fazę, w której platformy mediów społecznościowych nie są już tylko narzędziami komunikacji, ale instrumentami siły politycznej.

Elon Musk i Donald Trump, z których każdy dowodzi własnymi sieciami, omijają instytucje, nadzór, a nawet wewnętrzne kontrole.

To, co kiedyś było zarządzane za pomocą kanałów kuluarowych lub oficjalnych briefingów, teraz toczy się na oczach setek milionów użytkowników, w czasie rzeczywistym. I prawdę mówiąc, publiczność to uwielbia.

Ale granice między rządzeniem a rozrywką się zatarły.

Urzędujący prezydent i najbogatszy człowiek na świecie wykorzystują posty, memy i sondaże jako broń, aby forsować narracje, wyrównywać rachunki i wpływać na opinię publiczną, a rynki, ustawodawstwo i bezpieczeństwo narodowe wiszą na włosku.

To nie jest polityka wzmacniana przez media społecznościowe. To jest polityka, którą ona zastąpiła.

Kiedy prezydent rządzi w oparciu o "prawdy" pisane wielkimi literami, a miliarder ustanawia prawo za pomocą sondaży crowdsourcingowych, system polityczny pogrąża się w zgrywalizowanej, wartej biliony dolarów wojnie treści.

Czego możemy się spodziewać w następnej kolejności?

Konsekwencje mogą być znacznie większe niż tylko reputacja. Trump jest znany z tego, że zwraca się przeciwko dawnym sojusznikom. Może podjąć działania odwetowe ze strony organów regulacyjnych lub naciskać na federalne dochodzenia w sprawie firm Muska.

SpaceX i Tesla, które razem opierają się na miliardowych kontraktach federalnych i dotacjach, są teraz zdemaskowane.

Niedawny sondaż Muska X na temat stworzenia nowej centrowej partii politycznej sugeruje, że testuje on wody pod kątem ideologicznego zwrotu, a może własnego ruchu.

To rozszczepiłoby i tak już rozbitą bazę: populiści MAGA z jednej strony, technologiczni libertarianie z drugiej.

Alternatywnie, to wszystko może być fasadą. Obaj podobno zgodzili się teraz spotkać w piątek, aby złagodzić swój publiczny spór.

W ostatecznym rozrachunku zaufanie, jakim Amerykanie kiedyś darzyli instytucje, teraz rozprzestrzenia się na kanały, komory pogłosowe i sieci influencerów.

Ten nowy rodzaj władzy to taki, który odpowiada tylko na wskaźniki zaangażowania.