Wielkie spowolnienie w przemyśle: dlaczego cła i technologia kształtują przyszłość gospodarek wschodzących
- Tania siła robocza już nie wystarcza; Kraje muszą budować krajowe ekosystemy dostawców i przesuwać się w górę łańcucha wartości
- Cła mogą skłonić niektóre kraje, takie jak Bangladesz i Wietnam, do dywersyfikacji i modernizacji przemysłu
- Wzrost napędzany przez usługi w krajach pokazuje alternatywne ścieżki rozwoju poza produkcją
Rysowana jest nowa mapa przemysłowa, która w niczym nie przypomina tej, która napędzała wzrost popularności Azji.
Gospodarki wschodzące starają się oprzeć naciskom z wielu stron.
Przemysł odzieżowy w Bangladeszu stoi w obliczu amerykańskich ceł w wysokości do 20%. Indonezja stoi w obliczu kolejnego 19-procentowego cła.
Wietnam, gwiazda produkcji w regionie, utknął w montażu o niskiej wartości, podczas gdy na horyzoncie pojawia się automatyzacja.
Produkcja oparta na eksporcie była przepustką do dobrobytu dla biednych krajów przez ostatnie 5 dekad.
Ale teraz model ten znajduje się pod presją barier handlowych, niestabilności politycznej i fali nowych technologii.
Kiedyś pytanie brzmiało, kto może być następnym Chinami. Ale teraz chodzi o to, czy świat w ogóle pozwoli na pojawienie się kolejnego.
Czy tania siła robocza może jeszcze wygrać?
Dla gospodarek wschodzących niskie płace były największym atutem kraju.
Bangladesz stał się drugim co do wielkości eksporterem odzieży na świecie, wykorzystując ten prosty fakt.
Jej fabryki zatrudniały ponad cztery miliony pracowników i napędzały wzrost o około 6% rocznie do 2010 roku.
Ale ta historia utknęła w martwym punkcie. Wzrost gospodarczy zanurkował w 2023 i 2024 r. po tym, jak niepokoje polityczne obaliły rząd, a produktywność w jego głównej gałęzi prawie się nie poprawiła.
Wietnam ma silniejszą pozycję. Jej eksport wzrósł w lipcu o 16% rok do roku do 42 mld USD.
Jednak baza przemysłowa kraju jest cieńsza, niż się wydaje. Duża część jego sukcesu wynika z montażu części wyprodukowanych w Chinach i Korei Południowej.
Płace rosną, a Wietnam zbliża się do tego, co ekonomiści nazywają "punktem zwrotnym Lewisa", w którym pula taniej siły roboczej na wsi wyczerpuje się.
Jeśli nie może przesunąć się w górę łańcucha wartości, istnieje ryzyko, że stanie się zbyt drogi dla produkcji z niższej półki, ale nie wystarczająco zaawansowany dla zaawansowanych technologii.
Indonezja boryka się z innym problemem. Jej gospodarka rozwija się o około 4% rocznie, głównie dzięki surowcom takim jak nikiel i olej palmowy. Ale jego udział w produkcji spadł.
Cła w wysokości 19% na eksport krewetek pokazują, jak szybko może ucierpieć pojedynczy sektor. Ekonomiści przewidują 30-procentowy spadek eksportu tego kraju.
Rząd zareagował poszukiwaniem nowych rynków zbytu w Chinach i na Bliskim Wschodzie.
Jednak bez nacisku na elektronikę lub branże o wyższej wartości, wzrost gospodarczy Indonezji może utknąć na poziomie zbyt wolnym, aby znacząco podnieść dochody.
Tania siła robocza już nie wystarcza. Automatyzacja, która jest doładowywana przez sztuczną inteligencję, stale zmniejsza przewagę tanich pracowników.
Kraje muszą oferować coś więcej niż tylko niskie płace, jeśli chcą budować trwałe gałęzie przemysłu.
Co się dzieje, gdy polityka psuje maszynę?
Stabilność polityczna jest równie ważna jak polityka handlowa. Ubiegłoroczny kryzys polityczny w Bangladeszu przypomniał nam, jak szybko mogą załamać się zdobycze przemysłowe.
Przed wybuchem zamieszek krajowi nie udało się zdywersyfikować działalności poza odzież, co naraziło jego gospodarkę na niebezpieczeństwo.
Obecnie istnieje ryzyko nie tylko wolniejszego wzrostu, ale także odwrócenia trendu społecznego.
Miejsca pracy w przemyśle odzieżowym, które przyciągnęły miliony kobiet na rynek pracy, mogą zniknąć, jeśli fabryki zostaną zamknięte lub przeniesione do tańszych i bardziej stabilnych konkurentów.
Historia Pakistanu jest jeszcze gorsza. Od dwóch lat odnotowuje wzrost bliski zeru. Inwestycje stanowią mniej niż 15% PKB.
Władza polityczna waha się między przywódcami wojskowymi i cywilnymi, a każda zmiana zakłóca planowanie gospodarcze.
Nawet jeśli nowe 19-procentowe cła na tekstylia wprowadzone przez Waszyngton są bolesne, to paraliż polityczny, a nie cła, blokuje Pakistan przed postępem przemysłowym.
Porównajmy to z Filipinami. Wzrost utrzymuje się na stałym poziomie około 5% pomimo tych samych globalnych wstrząsów.
Kraj uniknął zawirowań politycznych i zbudował siłę w sektorze usług dla biznesu, a nie w produkcji.
Jej centra obsługi telefonicznej i usługi IT zarabiają miliardy dolarów na eksporcie każdego roku.
Jak na kraj, który kiedyś opierał się głównie na przekazach pieniężnych, jest to znacząca poprawa.
Sugeruje to, że nie każdy kraj rozwijający się musi podążać starą ścieżką przemysłową.
Czy cła mogą skłonić gospodarki wschodzące do zmian?
Cła są po to, by karać. Mogą również wymusić wymyślenie na nowo.
Bangladesz rozpoczął już rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie zakupu amerykańskiej pszenicy w zamian za niższe cła na jej odzież.
Ma to charakter transakcyjny, ale pokazuje, w jaki sposób polityka handlowa kształtuje strategię przemysłową.
Jeśli transakcja zakończy się sukcesem, może to stanowić precedens dla innych gospodarek o dużym eksporcie w handlu dostępem do rynku w celu dokonywania strategicznych zakupów.
Wietnam, który stoi w obliczu zagrożenia 20-procentowymi cłami, szuka sposobów na budowę krajowych sieci dostawców.
Obecnie nawet jego największa branża eksportowa, czyli elektronika, jest w dużym stopniu uzależniona od importowanych części.
Jeśli cła przyspieszą tę zmianę, Wietnam może zbliżyć się do modelu, który kiedyś przyniósł Malezji sukces: łączenia inwestycji zagranicznych z rodzimą głębią przemysłową.
Indonezja jest kolejnym testowym przypadkiem. Cła na krewetki prawdopodobnie zmuszą go do inwestowania w przetwarzanie i znakowanie zamiast polegać na eksporcie surowców.
Ta sama strategia może mieć zastosowanie do sektora niklu, gdzie Dżakarta już zakazała eksportu surowej rudy, aby wymusić lokalną rafinację.
Cła mogą nieumyślnie skłonić Indonezję do podwojenia tego podejścia.
Tam, gdzie wzrost nadal wygląda na odporny
Niektóre kraje już dostosowały się do trudniejszych warunków handlowych.
Przemysł elektroniczny Malezji sprawił, że jest to jedna z najlepiej prosperujących gospodarek Azji Południowo-Wschodniej.
Obecnie rozwija się szybciej niż większość gospodarek rozwiniętych.
Malezja przyciąga stałe inwestycje zagraniczne nie ze względu na tanią siłę roboczą, ale ze względu na wykwalifikowaną siłę roboczą i silną infrastrukturę.
Dominikana to kolejna przeoczona historia. Jej gospodarka rozwija się o około 4% rocznie, napędzana przez połączenie turystyki i produkcji.
Przy ponad 30 000 dolarów na mieszkańca (PPP) jest obecnie bogatszy niż Chiny.
Nawet przy nowych amerykańskich cłach na niektóre towary eksportowe, zdywersyfikowany model i bliskość rynku amerykańskiego zapewniają mu niezwykłą odporność.
Ghana jest niespodzianką po stronie afrykańskiej. Jej wzrost jest niestabilny, ale trwały, a stabilność polityczna odróżnia ją od sąsiadów.
Kraj ten stał się centrum usług dla Afryki Zachodniej, unikając jednocześnie głębokich kryzysów, które często wykolejają biedne kraje.
Cła mają mniejsze znaczenie, gdy głównym motorem wzrostu kraju nie jest eksport wyrobów przemysłowych, ale usługi i handel regionalny.
Gospodarka Turcji należy do osobnej kategorii. Jej PKB na mieszkańca przekracza obecnie 42 000 dolarów (PPP), ale wzrost spowolnił.
Lata nieortodoksyjnej polityki pieniężnej nadszarpnęły zaufanie inwestorów.
Mimo to Turcja nadal ma silną bazę przemysłową w branży motoryzacyjnej i maszynowej oraz jest głęboko powiązana z europejskimi łańcuchami dostaw.
Jego wyzwaniem nie jest już budowanie przemysłu, ale naprawianie instytucji, aby uwolnić ich potencjał.
Kolejna mapa przemysłowa
Stara ścieżka rozwoju, która była napędzana przez tanią siłę roboczą, rosnący eksport i stałe inwestycje zagraniczne, zawęża się.
Chociaż niektóre kraje nadal będą podążać za nim, nie ma gwarancji, że przyniesie on sukces którejkolwiek z tych rozwijających się gospodarek.
Wietnam może odnieść sukces, jeśli zbuduje własny ekosystem dostawców. Indonezja mogłaby wspiąć się w łańcuchu wartości w sektorze minerałów i przetwórstwa żywności.
Bangladesz może się zdywersyfikować, jeśli uda mu się odzyskać stabilność polityczną i mądrze wykorzystać negocjacje taryfowe.
Inni wybiorą różne trasy. Filipiny i Ghana pokazują, że usługi mogą stać się podstawą wzrostu.
Malezja i Dominikana udowadniają, że połączenie produkcji i usług może działać nawet w protekcjonistycznym świecie.
Przyszłość Meksyku zależy od tego, czy uda mu się przekształcić bliskość Stanów Zjednoczonych w trwały boom nearshoringowy.
Taryfy, automatyzacja i polityka zmieniają zasady rozwoju. Dla inwestorów oznacza to wyjście poza zwykły arbitraż płacowy.
Dla obywateli tych krajów oznacza to uznanie, że wyścig do uprzemysłowienia jeszcze się nie skończył, ale obecnie toczy się na znacznie bardziej złożonym torze.
PPI USA rośnie mocniej niż oczekiwano; roczna inflacja producentów najwyższa od 3 lat
Inflacja w USA wzrosła do 4.2% w maju, napędzana cenami energii
Po zaskoczeniu danymi o zatrudnieniu, CPI USA wystawi na próbę rajd AI — jak handlować?
Brytyjski regulator proponuje wyższe wymogi odporności dla funduszy rynku pieniężnego
Cięcia Fed odroczone? Goldman Sachs widzi łagodzenie dopiero w 2027 r.
Nie znaleziono wyników
Ładowanie artykułów...
Failed to load articles. Please try again.