Analiza: Dlaczego Putin odmawia spotkania z Zełenskim mimo nacisków Trumpa

Analiza: Dlaczego Putin odmawia spotkania z Zełenskim mimo nacisków Trumpa
Deepali Singh
20 sie 2025, 12:08 PM
  • Jest bardzo mało prawdopodobne, że Putin spotka się z Zełenskim, traktując to jako upokorzenie.
  • Kreml postrzega Trumpa jako narzędzie nacisku na Kijów, by ten poszedł na ustępstwa.
  • Propaganda samego Putina sprawia, że spotkanie z Zełenskim jest trudne do uzasadnienia.

Poniedziałkowe oświadczenie Białego Domu było śmiałe, pełne nadziei i pozornie jednomyślne: następnym krokiem w kierunku pokoju będzie historyczne spotkanie twarzą w twarz między prezydentem Rosji Władimirem Putinem a prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim.

Na ulotną chwilę ukazała się droga przez wojenną burzę.

Potem nadeszła zimna, zakodowana i głęboko odkrywcza odpowiedź z Moskwy.

Nie było mowy o prezydentach. Zamiast tego doradca Kremla Jurij Uszakow, informując dziennikarzy o rozmowie telefonicznej między Donaldem Trumpem a Putinem, mówił jedynie o badaniu "możliwości podniesienia poziomu przedstawicieli".

Język był przemyślany, biurokratyczny i miał na celu wylanie kubełka zimnej wody na ten pomysł.

Podczas gdy minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow zapewniał później, że Rosja "nie odmawia żadnych form pracy", dodał krytyczne zastrzeżenie, że wszelkie kontakty na najwyższym szczeblu "muszą być przygotowane z najwyższą starannością".

W tajemniczym języku Kremla przekaz był jednoznaczny: nie jesteśmy nawet w przybliżeniu gotowi i to może nigdy się nie wydarzyć.

Kwestia dumy i propagandy

Aby zrozumieć głęboką niechęć Kremla, trzeba zrozumieć samą naturę człowieka, który rozpoczął tę wojnę. Dla Putina nie jest to konflikt między dwoma państwami; Jest to korekta tego, co nazwał błędem historycznym.

Opisał Ukrainę jako "niezbywalną część własnej (Rosji) historii, kultury i przestrzeni duchowej". Siedzenie naprzeciwko Zełenskiego byłoby legitymizacją tej samej państwowości, którą starał się wymazać.

Jak to ujęła Orysia Łucewicz, dyrektorka programu "Rosja i Eurazja" w Chatham House, jeśli do tego spotkania dojdzie, Putin "będzie musiał pogodzić się z porażką spotkania z prezydentem, którego uważa za żart z kraju, który nie istnieje".

Wymagałoby to również niemożliwego odwrócenia narracji, którą pieczołowicie stworzył dla swojego własnego ludu.

Jak po latach prania mózgów w państwowej telewizji mógł usprawiedliwić spotkanie z człowiekiem, którego bezlitośnie nazwał nazistą i marionetką?

"(Putin) tak bardzo wyprali mózgi Rosjanom w telewizji państwowej, że Zełenski jest nazistą... że Zełenski jest nieślubny, dlaczego nagle z nim rozmawia?" – przekonywał Łucewicz, cytowany przez CNN.

Jest to reżim, który rzadko nawet zwraca się do Zełenskiego po imieniu, decydując się na lekceważący przydomek "reżim kijowski".

Czynnik Trumpa: narzędzie, a nie pośrednik

W kalkulacji strategicznej Kremla jest tylko jeden scenariusz, w którym spotkanie staje się prawdopodobne: gwarantowane zwycięstwo. Putin nie zaryzykuje "zasadzki", w której jego żądania zostaną odrzucone na arenie międzynarodowej.

Według Tatiany Stanowej, starszej członkini Carnegie Russia Eurasia Center, Putin nadal może wziąć udział w spotkaniu, ale tylko wtedy, gdy "kluczowe żądania muszą być na stole, a Zełenski musi być w porządku, aby o tym rozmawiać".

I tu właśnie do równania wkracza Donald Trump. Stanovaya przekonuje, że w oczach Moskwy Trump nie jest neutralnym mediatorem, ale potencjalnym instrumentem rosyjskiej woli.

"Trump jest postrzegany jako ten, który umożliwia realizację rosyjskiej wizji porozumienia i w tym celu Stany Zjednoczone powinny współpracować z Kijowem, aby zmusić go do większej elastyczności, do większej otwartości na rosyjskie żądania" – powiedziała CNN.

Sam Trump zdaje się powoli pojmować tę rzeczywistość. Po tym, jak w poniedziałek odważnie napisał, że "rozpoczął przygotowania do spotkania", jego ton zmienił się we wtorek rano.

"W pewnym sensie umówiłem się z Putinem i Zełenskim i wiesz, to oni muszą dyktować warunki. Jesteśmy, jesteśmy 7000 mil stąd" – powiedział Fox News, co było wyraźnym krokiem wstecz od jego roli głównego negocjatora.

Widok z pozycji siły

Z perspektywy Putina po prostu nie ma powodu, by teraz się na to godzić. Nie poszedł na żadne ustępstwa i został nagrodzony wielkim szczytem na Alasce, porzuceniem żądań zawieszenia broni i upadkiem gróźb sankcji.

Jeśli naciski dyplomatyczne na Kijów nie przyniosą rezultatów, może on po prostu eskalować nocny deszcz dronów i rakiet.

Jedyną dziką kartą, jaka pozostała, jest to, kogo Trump będzie obwiniał, gdy ten wysiłek pokojowy nieuchronnie zakończy się niepowodzeniem. Na razie wydaje się, że Zełenski i jego europejscy sojusznicy grają we własną sprytną grę.

Entuzjastycznie popierając bezpośrednie rozmowy, obnażają blef Putina.

Zapędzają go w kozi róg, w którym musi albo zaangażować się w prawdziwą dyplomację, albo ujawnić się światu – a może nawet Donaldowi Trumpowi – jako prawdziwa i jedyna przeszkoda na drodze do pokoju.