Wzrost inflacji napędzanej przez rentierów: dlaczego ceny wciąż rosną, nawet gdy wzrost zwalnia
- Inflacja bierze się z narzutów z mieszkań, usług komunalnych i firm, a nie z rosnących płac.
- Koszty mieszkaniowe są napędzane przez niedobory podaży i cięcia imigracji, a nie przez dużych właścicieli ziemskich.
- Rynki rosną w związku ze sztuczną inteligencją i nadziejami na obniżkę stóp procentowych, podczas gdy miejsca pracy stoją w miejscu, a konsumenci zmagają się z problemami.
Amerykańska gospodarka wysyła mieszane sygnały. Wzrost gospodarczy spowolnił, tworzenie miejsc pracy osłabło, ale ceny nadal rosną w uporczywy sposób.
Konsumenci czują się przyciśnięci, inwestorzy są na fali hossy na giełdzie, a decydenci stoją przed zagadką, która nie pasuje do starego podręcznika.
To, co się dzieje, to nie stagflacja z lat 70., ani postpandemiczne przegrzanie z 2021 roku. To coś innego. Wygląda na to, że cykl inflacyjny napędzany nie jest przez wzrost płac czy nadmierny popyt, ale przez rentierów i marże przedsiębiorstw.
Dlaczego ceny rosną, podczas gdy wypłaty stoją w miejscu?
Najnowsze dane pokazują, że bazowa inflacja konsumencka wyniosła w lipcu 3,1 proc., co jest najwyższym poziomem od lutego, podczas gdy płace wzrosły tylko o 0,1 proc. miesiąc do miesiąca.
Pracodawcy dodali zaledwie 73 000 miejsc pracy w lipcu, a rewizje obniżyły się w poprzednich miesiącach znacznie w dół, pozostawiając trzymiesięczną średnią na poziomie 35 000. To ułamek średniej 127 000 na początku tego roku.
Choć rynek pracy się nie przegrzewa, to ledwo rośnie. Niedawne próby rozprawienia się z imigracją tylko pogarszają sytuację.
Ceny jednak nie stabilizują się. Lipcowe dane o cenach producentów pokazały, że marże handlowe są na najwyższym poziomie od ponad trzech lat. Mówiąc wprost, firmy chronią, a nawet zwiększają marże zysku.
A cła stały się doskonałą wymówką. Od kwietnia administracja Trumpa nałożyła lub zagroziła cłami na towary z Chin, Brazylii, Bangladeszu, Izraela i innych krajów.
Jeszcze przed wprowadzeniem ceł importerzy robili zapasy, aby uniknąć wyższych kosztów. Wielu absorbowało obowiązki, ograniczając wydatki reklamowe lub przesuwając budżety. Teraz, gdy zapasy się zmieniają, wkradają się wyższe ceny naklejek.
Ta mieszanka tworzy inflację bez ulg płacowych. Pracownicy nie mogą targować się o wyższe płace, ponieważ zatrudnianie spowolniło, a ograniczenia imigracyjne zmniejszają liczbę dostępnych miejsc pracy.
Jednak konsumenci nadal borykają się z wyższymi cenami, ponieważ firmy znajdują sposoby na przerzucenie kosztów lub wykorzystanie niepewności do uzasadnienia podwyżek cen.
Presja mieszkaniowa wynika z niedoboru, a nie z monopoli
Dla gospodarstw domowych koszty mieszkaniowe mają większe znaczenie niż taryfy.
Schronienie odpowiada za ponad jedną trzecią wskaźnika cen konsumpcyjnych. Również w tym przypadku inflacja się utrzymuje.
Czynsze w głównych aglomeracjach rosną szybciej niż dochody. Niektórzy obwiniają korporacyjnych właścicieli nieruchomości, wskazując na firmy takie jak Blackstone czy BlackRock jako winowajców. Ale dane nie potwierdzają tej historii.
W rzeczywistości inwestorzy instytucjonalni posiadają mniej niż pół procenta amerykańskich zasobów mieszkaniowych. W szczytowym momencie w 2022 r. nabywcy korporacyjni dokonali mniej niż 5 procent zakupów domów.
Badania pokazują , że kupując nieruchomości, często przekształcają je w wynajem, co może zwiększyć podaż i obniżyć czynsze lokalnie.
Prawdziwym problemem jest podaż. Pożądane miasta nie budują wystarczająco dużo. Przepisy dotyczące zagospodarowania przestrzennego, wąskie gardła w budowie, a teraz zaostrzone przepisy imigracyjne dla pracowników budowlanych – wszystko to ogranicza nowe mieszkania.
Jednocześnie popyt koncentruje się w tych miastach, pozostawiając inne części kraju z przystępnymi cenowo mieszkaniami, ale z niewielką liczbą dobrych miejsc pracy. Ta rozbieżność tworzy "lokalny kryzys czynszowy", a nie ogólnokrajowy.
Pokusą polityczną jest obwinianie korporacji, ale rzeczywistość gospodarcza to niedobór. Tak długo, jak podaż będzie pozostawać w tyle, koszty schronienia będą nadal utrzymywać inflację na niskim poziomie, bez względu na to, co Rezerwa Federalna zrobi ze stopami procentowymi.
Odwroty inwestycyjne, z wyjątkiem sztucznej inteligencji
Poza budownictwem mieszkaniowym szerszy obraz biznesowy jest stonowany. Budownictwo fabryczne gwałtownie wzrosło w ostatnich latach, ponieważ firmy starały się produkować na lądzie, ale obecnie inwestycje spadają.
Zagraniczne firmy, które kiedyś postrzegały Stany Zjednoczone jako najbezpieczniejszy zakład, są bardziej niezdecydowane. Nieprzewidywalność taryf celnych i zaostrzona polityka imigracyjna utrudniają planowanie.
Zamiast inwestować, wiele firm skupuje akcje. To podnosi ceny akcji, ale nie zwiększa mocy produkcyjnych ani nie tworzy miejsc pracy.
Jedynym wyjątkiem jest sztuczna inteligencja.
Wydatki kapitałowe na centra danych i moc obliczeniową AI gwałtownie rosną. Ten pojedynczy sektor wspiera dane dotyczące inwestycji i rynek akcji.
Wiąże się to jednak również z ryzykiem. Jeśli powrót sztucznej inteligencji rozczaruje, gospodarka stanie w obliczu kolejnego bolesnego upadku, podobnego do krachu dot-comów.
Boom na sztuczną inteligencję obciąża również sieci energetyczne. Centra danych są bardzo energochłonne, a koszty energii elektrycznej rosną wraz ze spadkiem wydajności. W związku ze spowolnieniem projektów odnawialnych przez politykę federalną, ceny energii będą dalej rosły.
Przekłada się to bezpośrednio na rachunki konsumenckie, dodając kolejne obciążenie kosztowe w stylu rentiera.
Hossa na giełdzie zbudowana na kruchych fundamentach
Dla inwestorów perspektywy wydają się jaśniejsze. Indeks S&P 500 zyskał w tym roku prawie 8%.
Po tym, jak ogłoszenie przez Trumpa ceł w "Dniu Wyzwolenia" w kwietniu wywołało wyprzedaż, akcje odbiły się, ponieważ inwestorzy obstawiali ostateczne obniżki stóp procentowych i możliwe do utrzymania cła. Sektory cykliczne, od transportu po materiały, odnotowały wzrost.
Optymizm rynku opiera się jednak na słabych fundamentach. Zyski spółek utrzymują się na wysokim poziomie, ale głównie dzięki sile cenowej i cięciom kosztów. Realna aktywność gospodarcza wygląda na łagodnejszą.
Zaufanie konsumentów spadło od czasu objęcia urzędu przez Trumpa – wynika z sondażu przeprowadzonego przez Uniwersytet Michigan.
Indeks S&P o równej wadze osiągnął lepsze wyniki, co sugeruje szeroki zakres, ale duża część entuzjazmu nadal koncentruje się na sztucznej inteligencji.
Inwestorzy obstawiają, że Fed obniży stopy procentowe na wrześniowym posiedzeniu. Niższe koszty finansowania zewnętrznego mogą dać cyklicznym akcjom kolejny impuls. Jednak te same cięcia nie złagodzą niedoboru mieszkań ani nie powstrzymają firm przed podnoszeniem cen pod przykrywką ceł.
Ryzyko polega na tym, że luzowanie polityki pieniężnej napędza boom na aktywach, pozostawiając konsumentów w stagnacji płac i rosnących kosztach.
Co to za inflacja?
Termin stagflacja nie do końca pasuje. W latach siedemdziesiątych inflacja była napędzana przez płace i szoki naftowe.
Obecnie wzrost płac jest słaby, a ropa naftowa nie jest jego motorem. Zamiast tego inflacja jest napędzana przez rentierów: właścicieli nieruchomości ograniczonych przez podział na strefy, przedsiębiorstwa użyteczności publicznej borykające się z nowym popytem i firmy zwiększające marże w cieniu taryf. Jest to strukturalna forma inflacji, z którą polityka pieniężna ma trudności w radzeniu sobie.
Reżim ten można nazwać "inflacją kierowaną przez rentierów". Wydobywa więcej od konsumentów, nie zapewniając w zamian wzrostu ani bezpieczeństwa.
Wybory polityczne mają coraz większe znaczenie. Masowe deportacje zmniejszają podaż siły roboczej, zmienność taryf zwiększa siłę cenową przedsiębiorstw, a wycofywanie się z projektów energii odnawialnej ogranicza zdolność produkcyjną przedsiębiorstw.
Presja ta nakłada się na istniejące niedobory mieszkaniowe i strategie narzutu korporacyjnego.
Wynik jest jasny w liczbach. Inflacja powyżej 3%. Liczba nowych miejsc pracy spadła o prawie połowę w porównaniu z rokiem ubiegłym. Spada zaufanie konsumentów.
A jednak rekordowa giełda.
Zwycięzcami są ci, którzy mają aktywa i siłę cenową. Przegrani to ci, którzy zarabiają w stagnacji i płacą więcej za czynsz, jedzenie i elektryczność.
Po zaskoczeniu danymi o zatrudnieniu, CPI USA wystawi na próbę rajd AI — jak handlować?
Brytyjski regulator proponuje wyższe wymogi odporności dla funduszy rynku pieniężnego
Cięcia Fed odroczone? Goldman Sachs widzi łagodzenie dopiero w 2027 r.
4 skutki dla twoich finansów, jeśli wojna z Iranem przeciągnie się do 2027
Zatrudnienie w USA wzrosło o 172 000 w maju, powyżej oczekiwań; bezrobocie 4,3%
Nie znaleziono wyników
Ładowanie artykułów...
Failed to load articles. Please try again.