Kiedy wolność słowa staje się celem

  • Przemoc polityczna i cenzura zbiegają się, aby uciszyć wolność słowa.
  • Zabójstwa i obalenia wysyłają ten sam komunikat: mów na własne ryzyko.
  • Bez wolności słowa demokracja staje się przedstawieniem bez treści.

Wolność słowa nie jest już zagrożona tylko przez cenzurę czy prawo. W tej epoce grozi mu kule, nakazy sądowe i nieprzejrzyste wezwania do usunięcia.

Zabójstwo Charliego Kirka, 31-letniego aktywisty zastrzelonego na uniwersyteckim podium, jest czymś więcej niż tylko kolejnym nagłówkiem w cyklu politycznej przemocy w Ameryce.

Mówi nam, że kiedy kłótnie spotykają się z zamachami, a rządy traktują informacje jako kontrabandę, przestrzeń do sporów się kurczy. A kiedy zanikają nieporozumienia, umiera też demokracja.

Nowa norma agresji politycznej

Tylko w tym roku na wszystkich kontynentach doszło do prób zabójstw urzędujących i byłych szefów rządów.

W ciągu ostatnich pięciu lat Europa odnotowała tysiące brutalnych incydentów przeciwko politykom.

We Francji przemoc wobec wybranych urzędników wzrosła 12-krotnie w 2023 roku. W Niemczech odnotowano ponad dziesięć tysięcy ataków na polityków, których ofiarami byli zarówno skrajnie prawicowi sprawcy, jak i ofiary.

Tymczasem Stany Zjednoczone obserwują niepokojący rytm ataków.

Zamach na życie Donalda Trumpa w zeszłym roku.

Lokalni urzędnicy w Minnesocie zabici we własnych domach w czerwcu.

Teraz Charlie Kirk, zastrzelony na oczach studentów.

Jeszcze bardziej niepokojący jest fakt, że zwłaszcza młodzi Amerykanie są znacznie bardziej skłonni niż starsze pokolenia usprawiedliwiać zabijanie przeciwników politycznych lub szturmowanie budynków.

Badania wykazały , że zdecydowane publiczne potępienie przemocy ze strony przywódców może spowolnić ten trend. Jednak odruchem wielu polityków jest wykorzystywanie tych momentów do zdobywania punktów, zamiast bronić norm.

Być może świadczy to o załamaniu się zaufania do samej polityki. Pewne jest natomiast, że kiedy przemoc jest traktowana jako kolejne narzędzie w partyzanckiej walce, następnemu niedoszłemu zamachowcowi łatwiej jest usprawiedliwić pociągnięcie za spust.

Dlaczego dochodzi do eskalacji przemocy

Pierwszym winowajcą jest polaryzacja. Kiedy wyborcy wierzą, że ich przeciwnicy nie są rywalami, ale egzystencjalnymi zagrożeniami, przemoc staje się nie do pomyślenia.

Drugim jest skrajne przywództwo partyjne. Kiedy aktorzy polityczni flirtują z brutalną retoryką lub puszczają oko do milicji, przenoszą przemoc z marginesu do głównego nurtu.

Trzecim jest rozczarowanie demokratyczne. Kiedy obywatele tracą wiarę w wybory, sądy lub instytucje, dążą do zerwania i zapominają o kartach do głosowania.

Badania są w tej kwestii dosadne. Naukowcy współpracujący z amerykańskim wywiadem odkryli, że wysoce spolaryzowane kraje są jednymi z najbardziej niestabilnych. W Europie skrajnie prawicowe partie, takie jak AfD i Zjednoczenie Narodowe, nie tylko ośmielają agresywnych zwolenników, ale także same padają ofiarą nieproporcjonalnych ataków. Innym przykładem jest Grecja.

Przemoc rozprzestrzenia się we wszystkich kierunkach, gdy normy ulegają erozji. Wykazano, że w Stanach Zjednoczonych narażenie na brutalną retorykę normalizuje agresję, niszczy zdrowie psychiczne i wzmacnia postawy karzące. Przemoc rodzi przemoc.

"Efekt czarnej owcy" dodaje kolejną warstwę, ponieważ obywatele czasami zwracają się przeciwko własnym przywódcom, gdy dostrzegają zdradę podstawowych wartości lub brak zapewnienia bezpieczeństwa.

W tej wypaczonej logice zabicie lidera jest przedstawiane jako uratowanie grupy. Historyczne przykłady Rabina w Izraelu i JFK są najlepszymi przykładami. Ale nie trzeba szukać tak daleko. Protesty w Nepalu są tego dobrym przykładem.

Jak kontrola ukrywa się za prawem

Przemoc nie jest jedynym sposobem uciszania mowy. Weźmy pod uwagę przypadek Reutersa, gdzie klip, w którym Xi Jinping i Władimir Putin rozmawiają o przeszczepach narządów , został usunięty po tym, jak chiński nadawca cofnął licencje.

Oficjalnie była to kwestia praw autorskich. W rzeczywistości jednak było to przypomnienie o tym, w jaki sposób instrumenty prawne mogą zostać wykorzystane jako broń kontroli.

Prawa autorskie, prywatność, bezpieczeństwo narodowe to uzasadnione obawy. Ale kiedy przywołuje się je wybiórczo, stają się przykrywką dla cenzury.

Ironia polega oczywiście na tym, że próba zakopania go tylko zwiększyła uwagę. Państwo próbowało wymazać rozmowę, a zamiast tego sprowokowało efekt Streisand.

To, co czyni to niebezpiecznym, to nie pojedynczy przypadek, ale precedens. Tak jak przemoc ostrzega ludzi przed mówieniem, tak usunięcia ostrzegają media przed publikacją. Kiedy rządy mogą przeformułować informacje jako kontrabandę, a instytucje podporządkowują się temu ze strachu przed utratą dostępu, wolność słowa i tak umiera.

Kruchość otwartej debaty

Wolność słowa nie jest podtrzymywana jedynie przez gwarancje pergaminowe. Opiera się na wspólnej dyscyplinie obywatelskiej: przekonaniu, że na słowa należy odpowiadać słowami. Gdy ta dyscyplina ulegnie erozji, konstytucje i sądy nie będą w stanie utrzymać linii.

To dlatego przemoc polityczna i cenzura to dwa oblicza tego samego problemu. Oba wysyłają tę samą wiadomość: mów na własne ryzyko. Robi się to ze strachu przed bronią. Drugi ze strachu przed sankcjami, usunięciem lub wygnaniem. Oba te czynniki ograniczają zakres idei, które mogą być publicznie kwestionowane, i osłabiają odporność demokracji.

Niebezpieczeństwo polega nie tylko na tym, że głosy są w danej chwili uciszane, ale także na tym, że miliony innych decydują się w ogóle nie zabierać głosu. Społeczeństwo autocenzurujące nie potrzebuje autorytarnych dekretów; Sama się pilnuje.

Dlaczego wolność słowa ma znaczenie

Chociaż jego opinie często dzieliły i podżegały, Kirk zbudował swoją karierę na przekonaniu, że nawet najbardziej kontrowersyjne poglądy zasługują na wysłuchanie. Lubił konfrontację, zapraszając krytyków, by wyzywali go twarzą w twarz. Dla jego zwolenników uczyniło go to orędownikiem wolności słowa. Ale dla jego krytyków uczyniło to z niego prowokatora.

Ale gdziekolwiek się stać, zasada była jasna: debata musi spotkać się z debatą. Jego zabójstwo było próbą zażegnania kłótni poprzez wyeliminowanie mówcy.

Wolność słowa jest jedyną alternatywą dla siły. To właśnie sprawia, że nieporozumienia nie przeradzają się w wojny.

Jeśli ta zasada umrze, demokracja stanie się przedstawieniem bez treści. To, co zaczyna się od nakazu usunięcia treści lub próby zamachu, kończy się polityką milczenia, w której słychać tylko potężnych i brutalnych.

Pytanie brzmi teraz, czy wszyscy wierzymy, że mowa jest warta obrony. Jeśli tak, to nawet najbardziej prowokacyjne głosy muszą być chronione, nie dlatego, że mają rację, ale dlatego, że bez nich nie ma demokracji, o którą można by się spierać.