Wszystko, co musisz wiedzieć o cłach Trumpa i jego walce z Sądem Najwyższym

  • Sąd Najwyższy rozważa, czy Trump legalnie użył nadzwyczajnych uprawnień do nałożenia globalnych ceł bez udziału Kongresu
  • Orzeczenie przeciwko niemu może unieważnić większość taryf IEEPA i narazić USA na roszczenia o zwrot pieniędzy o wartości do 90 miliardów dolarów
  • Nawet jeśli cła spadną, zwroty będą prawdopodobnie powolne, częściowe i związane z nowymi bitwami prawnymi

Cła Donalda Trumpa nie tylko wywołały kolejną wojnę handlową w 2025 r., ale także rozpoczęły wewnętrzną wojnę prawną, która obecnie znajduje się w samym sercu Sądu Najwyższego USA.

Kilkoma podpisami przekształcił ustawę o stanie wyjątkowym z 1977 r., przeznaczoną na wypadek kryzysów bezpieczeństwa narodowego, w broń, która zagraża światowemu handlowi.

Oprócz wywołania napięć przeciwko innym narodom i spowodowania chaosu na rynku, doprowadziło to również do bezprecedensowej sprawy sądowej.

To walka, która miesza prawo, pieniądze i ego w równym stopniu. Miliardy dolarów są uwięzione w cłach, które mogą wkrótce zniknąć. A pod tym wszystkim po raz kolejny kryje się pytanie, jak dużą władzę nad gospodarką powinna mieć jedna osoba.

Prawo, które nigdy nie było przeznaczone dla ceł

Ustawa o międzynarodowych nadzwyczajnych uprawnieniach gospodarczych (IEEPA) została napisana w 1977 roku, aby pomóc prezydentom w zamrażaniu aktywów lub blokowaniu transakcji w przypadku sytuacji nadzwyczajnej, takiej jak wojna, terroryzm lub zagraniczna agresja. Nigdy nie chodziło o bilans handlowy czy miejsca pracy w przemyśle.

Trump i tak go używał. W kwietniu 2025 r. ogłosił "Dzień Wyzwolenia" i ogłosił 10-procentowe cło bazowe na prawie cały import. Kraje, które nie zawarły umów handlowych wystarczająco szybko, musiały zmierzyć się ze wskaźnikami "wzajemności" sięgającymi 41%.

Powiązał nawet nowe opłaty nałożone na Meksyk, Kanadę i Chiny z kryzysem fentanylowym, twierdząc, że jest to stan wyjątkowy w kraju.

Żaden prezydent nigdy nie używał IEEPA w ten sposób. Ale Trumpowi się to podobało właśnie dlatego, że pozwalało mu działać w pojedynkę. Żadnych przesłuchań, żadnych badań, żadnego wkładu publicznego. Tylko deklaracja i konferencja prasowa.

A sądy niższej instancji odrzuciły tę logikę. Zarówno Sąd Handlu Międzynarodowego, jak i Okręg Federalny orzekły, że cła należą do Kongresu i że IEEPA nie deleguje tak szerokich uprawnień na prezydenta.

Opisali stosowanie prawa jako "niedopuszczalne nie dlatego, że jest niemądre lub nieskuteczne, ale dlatego, że nie jest dozwolone".

Sąd Najwyższy zgodził się na rozpatrzenie apelacji i 5 listopada przeprowadził ustne argumenty.

Co wydarzyło się na sali sądowej

Wewnątrz sali obrad prawnik administracji, prokurator generalny John Sauer, stanął przed sceptyczną ławą przysięgłych.

Sędziowie z całego spektrum ideologicznego naciskali na niego, aby wyjaśnił, w jaki sposób Kongres przyznał prezydentowi prawo do opodatkowania Amerykanów za pomocą nadzwyczajnych uprawnień.

"Konstytucja jest tak skonstruowana, że jeśli mam zostać poproszona o zapłacenie za coś, to poprzez ustawę, która zaczyna się w Kongresie" – powiedziała sędzia Sonia Sotomayor.

Prezes Sądu Najwyższego John Roberts i sędzia Neil Gorsuch, obaj konserwatyści, wyrazili podobne wątpliwości.

Zastanawiali się, czy słowo "transakcje" w IEEPA może być rozciągnięte tak, aby obejmowało każdy importowany towar wpływający do amerykańskich portów.

Tylko sędzia Samuel Alito wydawał się w pełni otwarty na stanowisko Trumpa, choć nawet on wyraził obawy co do tego, jak szeroko administracja odczytała prawo.

Obserwatorzy na sali sądowej opisywali ton niedowierzania, a nie podziału.

Rynki prognostyczne reagowały w czasie rzeczywistym. Na Polymarket traderzy obniżyli szanse Trumpa na wygraną z 40% do 20% podczas przesłuchania, zanim ustalili około 32%. Kalshi doniósł o tym samym.

Rynki wyraźnie wyceniają sceptycyzm sędziów.

Co się stanie, jeśli cła Trumpa spadną

Jeśli Trybunał utrzyma w mocy wyroki niższej instancji, administracja może zostać zmuszona do zniesienia większości taryf opartych na IEEPA i spłacenia dziesiątek miliardów pobranych od importerów.

Biuro Budżetowe Kongresu nie opublikowało jeszcze dokładnej liczby, ale analitycy szacują, że od 2025 roku w ramach tych ceł zebrano około 90 miliardów dolarów.

Zwrot tych pieniędzy nadwyrężyłby finanse federalne, które już teraz znajdują się pod presją. Biały Dom liczył wpływy z ceł jako częściową rekompensatę za obniżki podatków podpisane 4 lipca.

Jakiekolwiek uderzenie fiskalne może zwiększyć obawy o poziom zadłużenia w USA i wyższe koszty finansowania zewnętrznego, które w pierwszej kolejności uderzą w rynki obligacji.

Branże, które zbudowały łańcuchy dostaw wokół systemu taryfowego, również stanęłyby w obliczu zakłóceń.

Dla importerów zniesienie ceł IEEPA obniżyłoby koszty, ale ponownie otworzyłoby niepewność cenową, ponieważ administracja zwraca się ku wolniejszym i bardziej ukierunkowanym narzędziom handlowym.

Dla eksporterów za granicą, zwłaszcza z Chin i Meksyku, złagodziłoby to jedną warstwę amerykańskiego protekcjonizmu, ale pozostawiłoby inne nietknięte.

Jednak nawet bez IEEPA Trump zachowuje kilka statutów handlowych, które dają mu prawo do wydawania ceł, choć żadna z nich nie oferuje takiej samej szybkości i zakresu.

Prawnicy branżowi zauważają, że każda z tych ścieżek wymaga dochodzeń, raportów i konsultacji. Na tym jednak polegała atrakcja IEEPA, ponieważ nie wymagała żadnego.

Kiedy jest wynik i czego można się spodziewać?

Zazwyczaj decyzje Sądu Najwyższego trwają od 3 do 6 miesięcy po sprawie. Ale ta sprawa jest przyspieszona, więc orzeczenie spodziewane jest do końca roku.

Zwroty są możliwe, ale dalekie od gwarancji. Rzeczywista kwota i czas zależą w dużym stopniu od tego, jak Sąd Najwyższy ukształtuje decyzję oraz od tego, jak zareaguje władza wykonawcza i CBP.

Jeśli administracja będzie się sprzeciwiać lub będzie zwlekać, wielu importerów może otrzymać niewielką lub tylko częściową spłatę, podczas gdy ci, którzy mają najlepszą dokumentację, wczesne roszczenia i zdolność do prowadzenia postępowań sądowych, są najlepiej przygotowani do odzyskania należności.

Poza cłami, jest to referendum na temat tego, jak daleko może posunąć się władza wykonawcza bez Kongresu. Wynik ten stanowi precedens dla przyszłych sytuacji kryzysowych.

Hazard Trumpa polegał na traktowaniu trwałej nierównowagi handlowej i tego, co nazywa nieuczciwymi praktykami, jako "sytuacji nadzwyczajnych".

Jest to jednak zbyt trudne, ponieważ większość sytuacji kryzysowych jest poważna, jak wojna, klęska żywiołowa, krach finansowy, a nie chroniczne problemy strukturalne, takie jak deficyt handlowy.

Orzeczenie przeciwko Trumpowi zamknęłoby drzwi do korzystania z nadzwyczajnych uprawnień jako drogi na skróty dla długoterminowej polityki handlowej.

Popchnęłoby to przyszłych prezydentów z powrotem w kierunku wolniejszych, opartych na zasadach kanałów, które zależą od formalnych ustaleń i pracy agencji.

Decyzja korzystna dla Trumpa znacznie rozszerzyłaby władzę prezydencką, pozwalając przyszłym prezydentom każdej partii na dowolne podnoszenie podatków importowych w ramach szerokich deklaracji nadzwyczajnych.

Większość analityków czytających rozprawę oczekuje, że Trybunał ograniczy to uprawnienie. Nawet konserwatywni sędziowie wydawali się nieufni, jeśli chodzi o pozwolenie jednej osobie na nałożenie podatku, który jest równoznaczny z ogólnokrajowym podatkiem.

Prawdopodobnym rezultatem jest orzeczenie, które zachowa nadzwyczajne uprawnienia na wypadek prawdziwych kryzysów, takich jak wojny, sankcje, cyberataki, ale nie na eksperymenty z polityką gospodarczą.