Ile kosztowałoby światową gospodarkę wyjście USA z NATO nazwanego „papierowym tygrysem”?
Sentyment AI: 12/100 Niedźwiedzi
Ten wynik jest generowany na podstawie analizy treści artykułu napędzanej sztuczną inteligencją.
- Żaden sojusznik NATO nie został skonsultowany przed wystrzeleniem przez USA ataków na Iran 28 February.
- Francja, Hiszpania, Włochy i Polska zablokowały amerykańskie prośby wojskowe od początku wojny.
- Trump nazwał NATO „papierowym tygrysem” i twierdzi, że opuszczenie sojuszu jest "poza rozważeniem."
Żaden sojusznik nie został skonsultowany przed zrzuceniem bomb na Iran.
Pięć tygodni później Trump domaga się od tych samych sojuszników, by pomogli mu naprawić wojnę, w której nie chcieli uczestniczyć, i grozi rozmontowaniem sojuszu, gdy mówią "nie".
Historia Stany Zjednoczone i ich partnerzy od February 28 to nie tylko Iran.
Chodzi o to, co stanie się z gospodarką światową, gdy najpotężniejszy kraj świata postanowi, że lojalność jest jednostronną drogą.
Jak tak szybko do tego doszło?
Szybkość tego załamania jest tym, co ginie w codziennym szumie aktualizacji o pociskach i tickerów cen ropy.
Na początku marca europejscy przywódcy wciąż starali się być konstruktywni, potępiając irańskie kontruderzenia, wzywając do dyplomacji i ostrożnie unikając bezpośredniej krytyki Waszyngtonu.
Keir Starmer ze Wielkiej Brytanii lawirował na najcieńszej linii. Nawet Giorgia Meloni z Włoch, potencjalnie najbliższa ideologiczna sojuszniczka Trumpa w Europie, trzymała drzwi otwarte.
Ta dobra wola szybko wyparowała i stało się to z konkretnych powodów. Rządy europejskie nie sprzeciwiały się wojnie wyłącznie z zasady.
Proszono je o udział w konflikcie, do którego ich własne ramy prawne uniemożliwiały przystąpienie.
NATO jest organizacją zbiorowej obrony.
Istnieje po to, by chronić członków, którzy zostali zaatakowani, a nie jako zestaw narzędzi do operacji wojskowych, które nigdy nie były omawiane w ramach sojuszu.
Gdy Francja, Hiszpania, Włochy i Polska niezależnie odmówiły amerykańskim prośbom o bazy, przestrzeń powietrzną i sprzęt, każda z nich sama doszła do tego samego prawnego i politycznego wniosku.
Książeczka Trumpa: karaj tych, których potrzebujesz
To, co nastąpiło, było lekcją, jak nie prowadzić sojuszu.
Trump opublikował na Truth Social, że Francja była "BARDZO NIEPOMOCNA" za odmowę praw przelotu dla lotów zaopatrzeniowych wojska.
Powiedział Wielkiej Brytanii — która starała się bardziej niż wiele innych zachować relację — że nie ma prawdziwej marynarki i powinna "zebrać trochę opóźnionej odwagi".
Powiedział wszystkim, żeby "idźcie po swoją własną ropę".
Stwierdził, że Stany Zjednoczone "nigdy nie potrzebowały" pomocy NATO i nazwał sojusz "papierowym tygrysem" w wywiadzie dla The Telegraph.
Tu leży strategiczny problem. Jedyną rzeczą, której Stany Zjednoczone obecnie naprawdę nie potrafią zrobić samodzielnie, jest ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz w pojedynkę.
Marynarka wojenna USA oceniła, że operowanie w zasięgu irańskich dronów i pocisków w cieśninie jest zbyt niebezpieczne.
Żaden mocarz w NATO nie ma zdolności, by to zrobić bez wsparcia Ameryki. Więc Trump publicznie upokarza jedyne kraje, które realnie mogłyby mu pomóc rozwiązać jego najpilniejszy problem militarny.
To także ujawnia coś ważnego o tym, jak ta administracja rozróżnia między zagrożeniami a strategią.
Groźba zniszczenia irańskich elektrowni, instalacji odsalających i szybów naftowych w tym samym tygodniu, gdy twierdzi się, że wojna skończy się w ciągu dwóch–trzech tygodni, nie jest pozycją negocjacyjną, lecz językiem procesu decyzyjnego, który nie ma jasnego punktu końcowego i jest napędzany presją polityczną wewnątrz kraju.
I ta krajowa presja polityczna dotyczy cen benzyny.
Czy USA faktycznie mogłyby opuścić NATO?
Trump powiedział The Telegraph, że opuszczenie NATO jest "poza rozważeniem".
Sekretarz stanu USA Rubio, historycznie jeden z najbardziej prosojuszniczych głosów w administracji, publicznie powiedział Al Jazeerze, że zachowanie sojuszników było "bardzo rozczarowujące" i że Trump "ponownie przeanalizuje" zobowiązania USA, gdy wojna się skończy.
Czy wyjście USA jest prawnie i politycznie wykonalne, to już inna kwestia. Kongres przyjął w 2023 r. ustawę wymagającą zgody Senatu na jakiekolwiek wycofanie się z NATO, co oznacza, że Trump nie może jednostronnie wyjść z dnia na dzień.
Ale ta ustawa dotyczy formalnego wycofania — nie zapobiega temu, by USA praktycznie osłabiły swoje zobowiązania.
Redukcja sił stacjonujących w Europie, odmowa powołania artykułu 5 w kryzysie, wycofanie infrastruktury wymiany wywiadowczej — to wszystko jest dostępne dla prezydenta, który chce uczynić sojusz de facto bez znaczenia, nie opuszczając go formalnie.
Wartość NATO nigdy nie leżała w dokumentach. Leżała w wiarygodności gwarancji. Gdy sojusznicy — i przeciwnicy — przestaną wierzyć, że gwarancja jest realna, przestaje działać, niezależnie od tego, czy USA technicznie wciąż są członkiem.
Ta wiarygodność jest obecnie niszczona w czasie rzeczywistym, nie przez list wycofania, lecz przez prezydenta mówiącego swoim partnerom, że zostają sami.
Konsekwencje gospodarcze wyjścia USA z NATO
Konsekwencje gospodarcze funkcjonalnego lub formalnego wycofania się USA z NATO wykraczałyby daleko poza budżety obronne.
Europa mogłaby stanąć wobec natychmiastowego i bolesnego rozliczenia: kontynent przez dziesięciolecia kształtował swoje wydatki na bezpieczeństwo, a przez to zdolność fiskalną, zakładając amerykańską ochronę.
Bez niej Niemcy, Francja, Polska i inni musieliby przekierować kapitał z programów społecznych, infrastruktury i subsydiów przemysłowych na sprzęt wojskowy w momencie, gdy ich gospodarki już absorbują szok energetyczny wynikający z zakłóceń w Hormuzie.
Rachunek za przezbrojenie byłby liczony w bilionach w ciągu dekady, wypierając inwestycje i wywierając presję na rynki długu publicznego.
Euro stałoby wobec trwałej presji sprzedażowej w miarę powiększania się deficytów napędzanych przez wydatki na obronę w całym bloku, a polityka stóp Europejskiego Banku Centralnego znalazłaby się między konkurującymi żądaniami inflacji i wzrostu w chwili ostrego stresu fiskalnego.
Dla samych USA koszty byłyby mniej widoczne, ale nie mniej realne.
Status dolara jako światowej waluty rezerwowej opiera się nie tylko na głębokości amerykańskich rynków finansowych, lecz na wiarygodności amerykańskiej potęgi i sieci sojuszy, które ją podtrzymują.
USA, które publicznie porzuciły swoich partnerów, tracą miękką architekturę, która sprawia, że dominacja dolara jest samowzmacniająca: zaufanie sojuszników, przewidywalność amerykańskich zobowiązań i gotowość partnerów handlowych do trzymania aktywów USA jako bezpiecznej przystani.
Rynki już zaczęły wyceniać część tego ryzyka — złoto jest na rekordowych poziomach, a dolar osłabia się wobec franka szwajcarskiego i jena.
Pełne zerwanie przyspieszyłoby tę repricing znacząco.
Globalne łańcuchy dostaw, które zostały odbudowane po Covid zakładając porządek oparty na regułach wspierany przez amerykańską potęgę, stanęłyby przed drugą i trwalszą restrukturyzacją — napędzaną nie pandemią, lecz celowym wycofaniem się gwaranta ostatniej instancji.
Najbardziej narażone byłyby kraje Azji Wschodniej, gdzie Japonia, Korea Południowa i Australia zbudowały własne ramy bezpieczeństwa i handlu na tej samej amerykańskiej gwarancji, która teraz jest kwestionowana na północnym Atlantyku.
Jeżeli ta gwarancja zawiedzie w Europie, premia za amerykańskie zobowiązania bezpieczeństwa rośnie wszędzie, a koszt systemu, który podtrzymywał globalną stabilność gospodarczą od 1945 r., staje się po raz pierwszy naprawdę niepewny.
Jak to wygląda z perspektywy Moskwy i Pekinu?
Rosja i Chiny obserwowały pięć tygodni, w których USA walczyły z własną strukturą sojuszniczą, i publicznie zrobiły bardzo niewiele.
Nie muszą nic robić. Szkody są samonakręcające i kumulują się same.
Dla Rosji idealny rezultat tej wojny nigdy nie miał wiele wspólnego z Iranem. Zawsze chodziło o rozerwanie spójności NATO i odciągnięcie amerykańskiej uwagi politycznej od Ukrainy.
A oba te procesy zachodzą.
Europejskie budżety obronne przyspieszają, co jest długoterminowo negatywne dla Moskwy, ale krótkoterminowy zysk z oglądania, jak Waszyngton i Bruksela wzajemnie się rozszarpują, jest znaczący.
Dla Chin USA ugrzęźnięte w konflikcie na Bliskim Wschodzie bez planu wyjścia, zrażąjące swoich pacyficznych sojuszników — Japonię, Koreę Południową i Australię w tym samym wpisie na Truth Social, który wypowiedział NATO, to USA strategicznie nadmiernie rozszerzone w sposób, który daje pole manewru w kwestii Tajwanu i Morza Południowochińskiego.
Kraje najgłośniejsze w swoim milczeniu teraz — Pekin i Moskwa — mają najwięcej do zyskania z kierunku, w którym to zmierza.
To samo powinno kierować myśleniem inwestorów i decydentów o tym, czym to załamanie sojuszu rzeczywiście jest i komu tak naprawdę służy.
Po zaskoczeniu danymi o zatrudnieniu, CPI USA wystawi na próbę rajd AI — jak handlować?
Rentowności obligacji strefy euro stabilne przed decyzją EBC
Brytyjski regulator proponuje wyższe wymogi odporności dla funduszy rynku pieniężnego
Cięcia Fed odroczone? Goldman Sachs widzi łagodzenie dopiero w 2027 r.
4 skutki dla twoich finansów, jeśli wojna z Iranem przeciągnie się do 2027
Nie znaleziono wyników
Ładowanie artykułów...
Failed to load articles. Please try again.